Żywa Róża w gminie Rzgów - Gmina Rzgów

Żywa Róża w gminie Rzgów

zdjęcie
W środę wieczorem, 13 maja 2020 r. w kościele parafialnym w Rzgowie ksiądz proboszcz Krzysztof Florczak odprawił nabożeństwo fatimskie z Różańcem.
13 maja to umowna data, kiedy wierni obchodzili 120. jubileusz powstania kół różańcowych – Kół Żywej Róży w naszej parafii – mówi ksiądz kanonik K. Florczak. - Mówimy o umowności, bo  możemy być pewni tylko daty  rocznej. W jubileuszowym nabożeństwie uczestniczyli: burmnistrz Rzgowa Mateusz Kamiński oraz radny Rafał Kluczyński.


Ksiądz Paweł Załuska (1877-1942) w swojej książeczce na temat starego Rzgowa napisał, że na początku XX wieku w parafii działało kilkadziesiąt kół różańcowych. Miały one charakter nie tylko czysto religijny, ale również społeczny i kulturotwórczy. Podobną rolę miały do spełnienia: kółko rolnicze, straż ogniowa, biblioteka z czytelnią publiczną, koło Polskiej Macierzy Szkolnej – wszystkie założone przez proboszcza Pawła Załuskę. Wcześniej, bo w latach 80. XIX wieku ks. Żak założył chór w rzgowskiej parafii, którego tradycje rozwija dziś „Camerata”.

Z książeczki P. Załuski dowiadujemy się, że stowarzyszenie „Żywej Róży” powstało z inspiracji duszpasterzy. Członkowie grup różańcowych  wyróżniali się częstszym przystępowaniem do spowiedzi, odmawianiem pacierzy, ale z czasem zaczęli czytać książki religijne i gazety. Za składki comiesięczne kupowali książki do biblioteki. To było coś rzadko spotykanego. Trzeba pamiętać, że w tamtych czasach plagą był analfabetyzm, zwłaszcza ludności wiejskiej.

Dziś Koła Żywej Róży działają w większości sołectw gminy Rzgów: rekordowo dużo jest ich w Kalinku (3), w Kalinie (2), w Rzgowie (2), po jednym w Grodzisku i Guzewie-Babichach. Koło w Czyżeminku należy do parafii w Woli Zaradzyńskiej, Stara Gadka do św. Józefa w Łodzi, a Starowa Góra do parafii św. Wojciecha w Łodzi.

- Spotykamy się w Rzgowie w każdą trzecią niedzielę miesiąca i odmawiamy tajemniczki w mieszkaniu naszej zelatorki (prezeski Koła Żywej Róży) – opowiada rzgowianka Stanisława Wolska, należąca do kółka różańcowego od 20 lat. – Kiedyś do koła należało po dwadzieścia, a nawet więcej pań, ale dużo umarło.

- Z uwagi na stan zdrowia nie opuszczam już domu – mówi 74-letnia Krystyna Marchewczyńska, która 18 lat temu przejęła koło po poprzedniczce.Spotykają się u mnie przy ul. Polnej oba koła, liczące 30 osób łącznie. Jedna drugiej przekazuje tajemniczki. Na spotkaniach rzadko bywa komplet, bo najstarsze członkinie są po 90., a najmłodsza jest pięćdziesięciolatką. Z uwagi na epidemię nie spotkaliśmy się w kwietniu i maju.

- Dla nas ważna jest msza październikowa, gdy obchodzimy święto Matki Bożej Różańcowej, kiedy modlimy się za Koło Żywej Róży – dodaje moderatorka koła. - Zamawiamy msze za nasze zmarłe członkinie. Z drobnych składek comiesięcznych zebrałyśmy ostatnio 200 złotych na remont kościoła. Bolejemy nad tym, że nie ma następstwa pokoleniowego. Jak kiedyś umarła seniorka rodziny, to jej miejsce w kole zajmowała córka albo synowa.

Jak działa grupa modlitewna? Koło Różańca świętego na spotkaniu wymienia między sobą tajemnice różańcowe tak, aby co dzień odmawiając jedną dziesiątkę różańca (l Ojcze nasz..., 10 Zdrowaś Maryjo..., Chwała Ojcu...) rozważać  otrzymaną tajemnicę  z życia  Pana Jezusa i Maryi. W ten sposób grupa tworzy Żywą Różę, w której każdego dnia członkowie odmawiają cały różaniec. Grupie przewodniczy zelator (-ka), która ma listę uczestników, dba o regularną wymianę tajemnic Różańca w grupie, a także przewodniczy spotkaniu Żywej Róży, na którym wymienia się tajemnice i modli się przynajmniej jedną dziesiątką różańca.

Zelatorka dba, aby w razie nieobecności kogoś na spotkaniu, przekazać tajemniczkę nieobecnym, a w razie, gdyby ktoś z grupy zrezygnował, troszczy się o znalezienie kogoś na jego miejsce, aby grupa była pełna. Opiekę nad Różami sprawuje proboszcz lub ksiądz moderator, który jest  w stałym  kontakcie  z zelatorami  poszczególnych  Róż.  Zelatorka powinna  przynajmniej  raz w miesiącu skonsultować się z księdzem moderatorem,  aby zapoznać się  z problemami  parafii  i Kościoła, które trzeba omodlić.

Włodzimierz Kupisz
powrót