Bankowcy dla Edukacji - Gmina Rzgów

W ramach porozumienia o współpracy, podpisanego pomiędzy miastem Rzgów a Warszawskim Instytutem Bankowości i Związkiem Banków Polskich od 19 września 2018 r., publikujemy informacje o programie sektorowym „Bankowcy dla Edukacji”.  Jego celem jest edukowanie uczniów, studentów i seniorów w zakresie podstaw praktycznej wiedzy dotyczącej ekonomii, finansów, bankowości, przedsiębiorczości, cyberbezpieczeństwa i obrotu bezgotówkowego. Program realizowany jest obecnie w kilkuset samorządach.

Jeden SMS może zrujnować

SMS wyglądający na pierwszy rzut oka jak informacja z banku może narazić nas na utratę wszystkich oszczędności. Tak samo niebezpieczne mogą być maile na przykład z informacją o zablokowaniu dostępu do konta i konieczności pilnej weryfikacji danych. Złodzieje potrafią doskonale podszyć się pod różne instytucje i wiedzą jak napisać wiadomość żeby skłonić nas do kliknięcia w link prowadzący do fałszywej strony.

Kiedyś złodzieje kojarzyli się głownie z osiłkami, którzy czaili się na ofiarę gdzieś w ciemnym zaułku z łomem w ręku. Dziś jednak tego typu rabusie stanowią rzadkość. Ich miejsce zajęli cyberprzestępcy, ludzie o wiele inteligentniejsi i kulturalniejsi od zwykłych złodziei.

Najgroźniejsze dla nas grupy przestępcze tworzą znakomici znawcy psychologii i bardzo dobrze wykształceni inżynierowie. Ich sztuczki są tak dopracowane, że praktycznie każdy może się na nie nabrać. Najlepszym przykładem jest to jak hakerzy zaatakowali np. komitet wyborczy kandydującej na urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych Hilary Clinton. Członkowie sztabu otrzymali wiadomość, że ich hasła e-mail straciły ważność i w związku z tym proszeni są o wygenerowanie nowych. Oczywiście w sprytnie przygotowanym mailu podano link do odpowiednio spreparowanej przez hakerów witryny. Na tę sztuczkę dał się nabrać m.in. szef sztabu Clinton, który w ten sposób podał cyberprzestępcom swoje hasło do konta mailowego. W efekcie jego naiwności wykradziono wszystkie informacje dotyczące kampanii prezydenckiej kandydatki.

Większość ataków polega właśnie na wykorzystaniu ludzkiej naiwności. Tworzy się komunikat zmuszający odbiorcę do tego żeby wykonał szybko jakieś działanie. Nikt nie chce stracić dostępu do maili albo mieć zablokowanego konta bankowego. Dlatego klikamy
w podany link,  żeby uchronić się przed takim „nieszczęściem”. I robimy to choć powinniśmy pamiętać, że banki nigdy nie komunikują się z nami w ten sposób. Czy można uchronić się przed takimi kłopotami? Najlepsza rada, to po prostu nie klikać od razu w link, chwilę pomyśleć, zadzwonić do instytucji od której potencjalnie otrzymaliśmy e-mail lub smsa, z pytaniem czy rzeczywiście chcą żebyśmy wykonali jakieś działania.

Warto również zabezpieczyć się przed możliwością przejęcia naszych urządzeń elektronicznych przez hakerów. To znaczy, że jeśli wykorzystujemy smartfon do wykonywania operacji bankowych, nie powinno się instalować na nim żadnych innych aplikacji, zwłaszcza związanych z mediami społecznościowymi, gier itp. Mogą one bowiem  spowodować wyciek danych lub doprowadzić do przejęcia urządzenia przez cyberprzestępcę.

Warto również rozdzielić kanały komunikacyjne, tak by autoryzujące wiadomości SMS przychodziły na inne urządzenie, niż to przez które logujemy się do banku. Dzięki temu jeżeli nawet malware, czyli złośliwe oprogramowane, zostanie przez nas zainstalowane to i tak atakujący nie uzyska dostępu do naszego konta bankowego, ponieważ albo nie będzie mógł przeczytać haseł albo nie zaloguje się do aplikacji bankowości elektronicznej.

Program sektorowy „Bankowcy dla Edukacji” to jeden z największych programów edukacji finansowej w Europie. Jest on realizowany od 2016 r. z inicjatywy Związku Banków Polskich przez Warszawski Instytut Bankowości. Jego celem jest edukowanie uczniów, studentów i seniorów w zakresie podstaw praktycznej wiedzy dotyczącej ekonomii, finansów, bankowości, przedsiębiorczości, cyberbezpieczeństwa i obrotu bezgotówkowego.
Zapraszamy na stronę www.bde.wib.org.pl

Nie daj się wirusom i oszustom
W dobie epidemii koronawirusa ostrożność nie powinna się ograniczać jedynie do częstego mycia rąk czy unikania zgromadzeń. Poważnym zagrożeniem dla każdego z nas jest nie tylko groźna infekcja ale i przestępcy, którzy wykorzystują panikę towarzyszącą epidemii jako szansę dla oszukańczych działań.
Człowiek zatroskany o swoje życie, czy to doczesne, czy też wieczne, jest w stanie zrobić dosłownie wszystko, by zyskać choć trochę nadziei na ocalenie. Doskonale zdawał sobie z tego sprawę niejaki Sanderus, wędrowny szarlatan z sienkiewiczowskich „Krzyżaków”, który za sowitą opłatą oferował… pióra z anielskich skrzydeł tudzież inne rzekome relikwie, mające według jego zapewnień chronić przed wiecznym potępieniem. Choć od czasów zwycięstwa pod Grunwaldem minęło przeszło sześć wieków, metody działania oszustów nie zmieniły się ani trochę.

Złowrogie wiadomości o postępach koronawirusa i alarmistyczne doniesienia o kolejnych ofiarach powodują u nas wszystkich lęk i niepewność jutra.  Bardzo pewnie czują się natomiast przestępcy, którzy już od pierwszych dni stanu zagrożenia epidemicznego prześcigają się w pomysłach, jak tu od naiwnych bądź przestraszonych ludzi wyłudzić jak najwięcej pieniędzy. Musimy o tym pamiętać, kiedy pewnego dnia do naszych drzwi zapuka obwoźny handlarz, oferujący „niezwykle skuteczne” środki medycyny ludowej, podejrzane mikstury czy wręcz amulety, ponoć odpędzające infekcje niczym siły nieczyste. Decydując się na zakup takich produktów, czy to od domokrążcy czy też w Internecie, ryzykujemy w najlepszym razie stratę pieniędzy, jako że substancje te są całkowicie nieskuteczne. W tym gorszym scenariuszu użycie rzekomych leków może dodatkowo spowodować poważne problemy zdrowotne, które bynajmniej nie będą efektem słynnego już koronawirusa.

Pamiętajmy o jednym: dla przestępcy liczy się tylko i wyłącznie zysk. Cyniczny oszust nie będzie mieć żadnych skrupułów, by wprowadzić na rynek substancje niebezpieczne lub skażone, jeśli tylko skutecznie przekonać ludzi, że kupują życiodajne lekarstwo.
Najskuteczniejszym sposobem na pokonanie wirusa jest opracowanie dobrej szczepionki, nad czym pracują największe laboratoria medyczne świata. Firmy te dysponują wielomiliardowymi budżetami na badania, a postęp prac sponsorowany jest przez rządy wielu państw i najbogatszych ludzi świata.

Tymczasem w Internecie nie brakuje zachęt, byśmy i my, zwykli zjadacze chleba, dołożyli swój grosz do walki ze złowieszczym mikrobem. Takie ogłoszenia w istocie mają tylko i wyłącznie jeden cel: wyłudzenie pieniędzy. Dokonując przelewu na wskazane konto możemy być pewni, że nie przyspieszamy prac nad nową szczepionką nawet o sekundę, pomagamy natomiast bezwzględnemu oszustowi pozyskać środki, które przeznaczy na zakup luksusowego auta czy inne kosztowne zachcianki. Co gorsza, utrata pieniędzy przesłanych na złodziejskie konto nie musi oznaczać końca naszych problemów. Większość podejrzanych stron, również tych z pseudozbiórkami pieniędzy na prace nad szczepionkami, zawiera złośliwe oprogramowanie, które aktywuje się po kliknięciu we wskazany link.

Konsekwencje zainfekowania laptopa bądź telefonu takim wirusem mogą być poważne, jego celem jest bowiem albo uzyskanie kontroli nad naszym rachunkiem bankowym, albo też przechwycenie naszych danych osobowych. W pierwszym przypadku można się spodziewać nawet wyczyszczenia całego rachunku i utraty oszczędności życia, z kolei skradzione dane osobowe przestępcy chętnie wykorzystają, by wyłudzić kredyt lub pożyczkę. A my będziemy przez długi czas udowadniać, że nie jesteśmy przysłowiowym wielbłądem. Podobnie fatalne konsekwencje może mieć niewinne z pozoru kliknięcie w SMS-a lub maila, informującego o zmianach zasad świadczenia usług bankowych czy telekomunikacyjnych w związku z epidemią. Przestępcy potrafią również „poinformować” nas o możliwości bezpłatnego zamówienia maseczki czy subskrypcji informacji na temat zagrożenia epidemiologicznego, regularnie przychodzących na nasz telefon. Wszystkie takie wiadomości należy niezwłocznie kasować! Chwila nieuwagi może sprawić, że do końca epidemii dotrwamy wprawdzie w dobrym zdrowiu, ale za to z pustym kontem lub co gorsza z długami, wygenerowanymi przez nieznanych sprawców. A przecież – jak to śpiewała kiedyś Halina Kunicka  – „lepiej bogatym i zdrowym, niż biednym i chorym być…”

Tymczasowy dowód bez dorosłych kłopotów

„Tymczasowy” dowód osobisty to jeden z dokumentów przydatnych do zdobycia formalnej, pierwszej pracy albo podróżowania po Unii Europejskiej. A co się dzieje kiedy posiadacz zgubi go? Nie należy obawiać się konsekwencji takich jak w przypadku „dorosłego” dowodu, ale lepiej nauczyć się dmuchać na zimne i od razu zastrzec taki dokument.

Czym jest „tymczasowy dowód osobisty”? To dokument poświadczający tożsamość właściciela, który zawiera m.in. takie dane jak imię (lub imiona), nazwisko rodowe, imiona rodziców, datę i miejsce urodzenia, płeć, zdjęcie, numer PESEL oraz obywatelstwo. Czyli de facto znajduje się w nim wszystko to co jest w zwykłym dowodzie osobistym. Od dokumentu, którym posługują się dorośli różni go tylko jeden szczegół: okres ważności. Osoby pełnoletnie otrzymują dowód osobisty ważny przez 10 lat, natomiast niepełnoletni mają skrócony termin do 5 lat.

Jest jeszcze jedna różnica. Gdy dorosłym zginie ich dowód osobisty powinni natychmiast go zastrzec, czyli umożliwić wycofanie go z obiegu. Jeśli się o to nie zadba można się stać się ofiarą utraty tożsamości, ponieważ dla przestępców nasze dane to prawdziwy skarb. Posługując się cudzym dowodem osobistym oszuści mogą dosłownie zrujnować właściciela biorąc na niego gigantyczne pożyczki, kupując luksusowe przedmioty na kredyt, czy zakładając na jego nazwisko firmę, która posłuży im do oszukania kolejnych osób.

Posiadacze dowodów tymczasowych nie muszą się obawiać podobnych konsekwencji, choćby dlatego że polskie prawo nie pozwala na zaciągnie pożyczek osobom poniżej 18. roku życia. Na ich dowód osobisty nie da się również założyć firmy. Na wszelki wypadek jednak warto zastrzec ten dokument kiedy go zgubimy lub ktoś nam go ukradnie. Dlaczego? Choćby po to żeby nabrać odpowiednich przyzwyczajeń i przećwiczyć na spokojnie jak to się robi.

Jeśli dokument został nam skradziony należy odwiedzić najbliższy komisariat Policji i zgłosić ten fakt. Policjanci jednak nie mogą zastrzec dokumentu, musimy to zrobić sami. Dzisiaj jednak nawet nie trzeba wychodzić w tym celu z domu, a wystarczy skorzystać z Systemu Dokumentów Zastrzeżonych. Wystarczy zastrzeżenie w banku (niekoniecznie w tym, w którym mamy konto), a dane zostaną automatycznie przekazane do wszystkich pozostałych uczestników Systemu DZ. Można to zrobić osobiście w oddziale bankowym. Część banków przyjmuje zastrzeżenia również telefonicznie, pod numerem 828 828 828 (tylko od własnych klientów, po zdalnej weryfikacji tożsamości).

Możliwa jest również procedura online za pomocą Biura Informacji Kredytowej. Jednak żeby skorzystać z takiej możliwości, trzeba przed utratą dokumentu założyć tam konto użytkownika z przypisanym do niego dowodem osobistym. Jeśli nie pomyśleliśmy w porę o takim rozwiązaniu trzeba skorzystać z wcześniej opisanych opcji.

Po złożeniu informacji o skradzionym dokumencie wszystkie dane zostaną automatycznie przekazane do pozostałych uczestników Systemu Dokumenty Zastrzeżone i tym samym dokument stanie się bezużyteczny dla przestępcy, który chciałby go wykorzystać. Na koniec trzeba jeszcze odwiedzić najbliższy urząd stanu cywilnego i tam poinformować urzędników o utracie dokumentu tożsamości żeby wyrobić nowy dokument. Jeśli stało się to za granicą należy skontaktować się z polską placówkę konsularną.

BIK pomaga Polakom podczas pandemii – jak można skorzystać?

Ograniczenia związane z pandemią przeniosły większość ludzi do Internetu. Zmusiły do zdalnych zakupów i transakcji płatniczych online także osoby, które nie były do tego przyzwyczajone. To na ich dane czyhają przestępcy, licząc na ludzki błąd, brak doświadczenia i wiedzy jak chronić swoje dane. Ponad połowa Polaków (51%) przyznała, że nie zna żadnych usług ochronnych i nigdy z nich nie korzystała – wynika z najnowszego badania opinii, przeprowadzonego 28.04.2020 r. Są jednak sposoby na to, aby skutecznie ochronić się przed wyłudzeniem kredytu. Takim narzędziem jest Alert BIK, który Biuro Informacji Kredytowej udostępnia obecnie za darmo na trzy miesiące.

Alerty BIK – to jedyne narzędzie prewencyjne, które ostrzega o próbie wyłudzenia  na nasze dane. Mając aktywne Alerty BIK dostaniemy powiadomienie SMS lub e-mail w momencie gdy w BIK pojawi się zapytanie o naszą historię kredytową, co jest standardowym elementem procesu kredytowego i pożyczkowego. Jeśli klient sam nie składał żadnych wniosków o kredyt, nie kupował nic na raty ani nie poręczał kredytu, to pojawienie się Alertu może oznaczać, że ktoś próbuje wziąć kredyt na jego dane.

Kluczowi dostawcy usług a ostrzeżenie przed wyłudzeniami
Ze względu na zakres pokrycia rynku Alerty BIK są bardzo skuteczne. Z Grupą BIK, współpracuje cały sektor bankowy, największe firmy pożyczkowe oraz kluczowi dostawcy usług – firmy telekomunikacyjne, leasingowe, faktoringowe.
Podmioty te standardowo odpytują bazy Grupy BIK przy udzielaniu finansowania oraz sprzedaży usług. Dzięki temu klient dowie się z Alertu nie tylko o próbie wyłudzenia kredytu lub pożyczki na jego dane. Dowie się także o próbie podpisania umowy, np. z firmą telekomunikacyjną na zakup drogiego telefonu z abonamentem dzięki zapytaniom o dane z Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor – spółki córki Biura Informacji Kredytowej.

W czym pomagają Alerty BIK
Dzięki informacji z BIK klient ma szansę szybko i skutecznie zareagować na każdą próbę wyłudzenia. W Alercie podana jest data zdarzenia, nazwa instytucji, która pyta o dane klienta oraz numer infolinii BIK - na wypadek, gdyby potrzebne było wsparcie w wyjaśnieniu sprawy. Jeśli faktycznie doszło do wyłudzenia, BIK pośredniczy w przekazaniu informacji do instytucji, w której posłużono się danymi klienta.

Polak mądry przed szkodą?
Najnowsze kwietniowe badanie opinii przeprowadzone na zlecenie BIK przez firmę Maison & Partners* potwierdziło, że zwiększonemu użytkowaniu Internetu nie towarzyszy zainteresowanie usługami prewencyjnymi w celu ochrony swoich danych w sieci. Ponad połowa osób (51%) przyznała, że w ogóle nie zna żadnych usług ochronnych i nigdy z nich nie korzystała.

- Nie ulega żadnej wątpliwości, że pandemia koronawirusa spotęgowała liczbę wszelkich form naruszeń naszych praw w sieci. Większość z nich finalnie wiąże się z negatywnymi skutkami finansowymi dla samego pokrzywdzonego. Przyczyn takiego stanu rzeczy jest wiele. Pierwszą z nich jest bez wątpienia liczba użytkowników internetu – mówi dr Maciej Kawecki, dziekan Wyższej Szkoły Bankowej w Warszawie. - Kwestią czystej statystyki jest, że im więcej z nas korzysta z sieci, tym więcej z nas pada ofiarą jej nieszczelności. Po raz pierwszy w historii ludzkości ponad 25% społeczności globalnej jest online. O ile walka z przestępczością internetową była dla nas parę miesięcy temu dużym wyzwaniem, tak dzisiaj
jest wyzwaniem wręcz cywilizacyjnym
.

Z pomocą na trudne czasy
Niepokoi ujawniona w kwietniowym badaniu niespójność w wypowiedziach Polaków. Z jednej strony, w bardzo wysokim stopniu respondenci wskazują obawy o swoje dane, które obecnie są narażone bardziej niż zwykle na wykorzystanie przez hakerów. Z drugiej strony, uderza swego rodzaju społeczna pasywność - nie widać zmiany postaw w zakresie wykorzystania środków zaradczych. Do 30 czerwca 2020 r. każdy, kto chciałby zabezpieczyć swoje dane przed kradzieżą, może bezpłatnie aktywować  Alerty BIK, które sprawdzą się nie tylko w okresie pandemii. Biuro Informacji Kredytowej wdraża także platformy edukacyjne dla studentów i uczniów (Score Hunter), programy pomocowe (bezpłatny Pakiet BIK dla poszkodowanych w wyniku wyłudzeń) oraz projekty społeczne (Nieskradzione.pl), mające na celu podnoszenie świadomości konsumentów w obszarze m.in. ochrony tożsamości.

Biuro Informacji Kredytowej w obecnej trudnej sytuacji wychodzi na przeciw społecznej potrzebie ochrony zagrożonych kradzieżą danych i umożliwia objęcie ochroną wszystkich chcących zabezpieczyć się przed kradzieżą swoich danych osobowych, zastrzec swoje dokumenty i zabezpieczyć swoich finansów.

- W czasie pandemii znacznie więcej osób zostawia swoje dane w Internecie. Dodatkowo, niemal co tydzień, dochodzi do nowych wycieków danych. Postanowiliśmy, że nie zostawimy potencjalnych ofiar na łaskę oszustów. Teraz każdy może wypróbować Alerty BIK za 0 zł – mówi Marcin Gozdek, dyrektor w Departamencie Rynku Detalicznego, BIK.

- Liczymy, że dzięki temu więcej ludzi przekona się do korzystania z narzędzi, które skutecznie chronią przed wyłudzeniami. Alerty BIK to jedyna usługa w kraju, obejmująca tak szeroką ochroną zakres wyłudzeń. Raz aktywowana, działa 7 dni w tygodniu, 24 h/dobę – wyjaśnia ekspert BIK.


Źródło: Badanie opinii „Obawy Polaków – wyłudzenia a ochrona, 2020”, wykonane na zlecenie BIK przez firmę Maison & Partners, CAWI, N=1098, 18 plus,  28 kwietnia 2020 r.

Zalecamy korzystanie z bezpiecznych płatności zbliżeniowych

W związku z trwającym stanem epidemii w Polsce oraz zaleceniami Światowej Organizacji Zdrowia, Ministerstwa Rozwoju i Głównego Inspektoratu Sanitarnego, warto pamiętać, że ograniczenie użycia gotówki znacznie minimalizuje ryzyko kontaktu z bakteriami i wirusami. eService – partner kampanii Warto Bezgotówkowo, opierając się na wynikach prowadzonych w tym kierunku badań, rekomenduje korzystanie w urzędach i instytucjach sektora publicznego z płatności bezgotówkowych, zwłaszcza zbliżeniowych lub realizowanych za pomocą BLIKa.

Resort zdrowia oraz GIS radzą, by zachować szczególną ostrożność w codziennych kontaktach oraz przestrzegać zaostrzonych rygorów higieny, zwłaszcza po kontakcie z pieniędzmi papierowymi i monetami, które ze względu na nieustanne przechodzenie z rąk do rąk mogą być nośnikiem niebezpiecznych drobnoustrojów chorobotwórczych. O ile to możliwe, najlepiej posługiwać się płatnościami zbliżeniowymi, by zmniejszyć ryzyko infekcji.

Płatności bezgotówkowe są w obecnej sytuacji bezpieczniejsze niż gotówka. Warto przypomnieć, że w tej chwili wszystkie punkty przyjmujące płatności nie mają żadnych ograniczeń w akceptowaniu w formie bezgotówkowej nawet najmniejszych kwot, a kartą lub telefonem możemy zapłacić zarówno za towary, jak i usługi. 

Aby w pełni wykorzystać przewagę płatności bezgotówkowych nad tradycyjnymi, urzędy    i instytucje sektora publicznego, udostępniające klientom urządzenia do obsługi płatności – w szczególności pinpady i terminale - powinny dbać o ich regularną dezynfekcję. Urządzenia te, podobnie jak urzędowe poręcze, klamki i inne elementy wyposażenia, są codziennie dotykane przez dziesiątki osób.

Jak postępować z urządzeniami do płatności?
Prosty poradnik informujący, czym i w jaki sposób bezpiecznie i skutecznie przeprowadzić dezynfekcję terminali płatniczych i pinpadów można znaleźć na stronie najpopularniejszego polskiego dostawcy rozwiązań płatniczych pod adresem: www.eservice.pl/koronawirus, a o tym, co zrobić, aby wprowadzić płatności bezgotówkowe, gdy jesteśmy przedsiębiorcą lub samorządem, można dowiedzieć się na stronie www.bezgotowki.pl

Limit płatności zbliżeniowych bez PIN podniesiony do 100 zł
Od 20 marca, zgodnie z komunikatem Związku Banków Polskich, sukcesywnie w kolejnych, dostępnych terminalach płatniczych w całej Polsce jest wdrażana możliwość płatności zbliżeniowej do kwoty 100 zł bez konieczności ich autoryzacji PIN-em.
Jednocześnie, biorąc pod uwagę poziom skomplikowania dokonania tego typu zmian w systemach organizacji płatniczych, wydawców kart, jak i agentów rozliczeniowych oraz fizycznej aktualizacji każdego terminala płatniczego w Polsce, ZBP apeluje o cierpliwość i zrozumienie dla tempa dokonywanego procesu. Należy podkreślić, że wdrożenie nowego limitu w całej sieci terminali płatniczych w Polsce będzie następowało sukcesywnie i zajmie od kilku dni do kilku lub kilkunastu tygodni.
Wprowadzenie podwyższonego limitu transakcji bez PIN nie zmienia zasad wynikających z regulacji europejskich – PSD2. Oznacza to, że nawet w przypadku transakcji na kwotę znacznie niższą niż obowiązujący limit, w niektórych przypadkach może pojawić się konieczność podania PIN, jako dodatkowej formy autoryzacji zwiększającej bezpieczeństwo obrotu bezgotówkowego.

Szybko, wygodnie, bezpiecznie – Warto Bezgotówkowo!

Program sektorowy „Bankowcy dla Edukacji” to jeden z największych programów edukacji finansowej w Europie. Jest on realizowany od 2016 r. z inicjatywy Związku Banków Polskich przez Warszawski Instytut Bankowości. Jego celem jest edukowanie uczniów, studentów i seniorów w zakresie podstaw praktycznej wiedzy dotyczącej ekonomii, finansów, bankowości, przedsiębiorczości, cyberbezpieczeństwa i obrotu bezgotówkowego.

Zapraszamy na stronę www.bde.wib.org.pl


Wakacje kredytowe i nie tylko – jak banki chcą pomóc swoim klientom?
W związku z rozprzestrzeniającą się w Polsce epidemią koronawirusa, wielu klientów banków, w szczególności kredytobiorców może się znaleźć lub już znalazło się w sytuacji, w której regularna spłata rat kredytowych jest utrudniona lub wręcz niemożliwa.  Dlatego też banki zdecydowały się na wprowadzenie możliwie uproszczonych i  odformalizowanych działań pomocowych dla osób oraz przedsiębiorstw będących kredytobiorcami i znajdujących się w trudnej sytuacji finansowej w związku z pandemią koronawirusa COVID – 19.

Jakie to działania? Oto ich lista uzgodniona z bankami i przedstawiona przez Związek Banków Polskich:
1. Banki ułatwią w sposób maksymalnie uproszczony - w zakresie dopuszczonym przepisami obecnie obowiązującego prawa - odroczenie (zawieszenie) spłaty rat kapitałowo-odsetkowych lub rat kapitałowych przez okres do 3 miesięcy i automatyczne wydłużenie o ten sam okres łącznego okresu spłaty kredytu pod warunkiem przedłużenia okresu obowiązywania zabezpieczenia spłaty kredytu. Ułatwienia mają dotyczyć kredytów mieszkaniowych, konsumpcyjnych dla klientów indywidualnych, kredytów dla przedsiębiorców i będą polegać m.in. na szybkim rozpatrywaniu wniosków tych klientów, którzy uzasadnią konieczność odroczenia (zawieszenia) spłaty kredytu ich sytuacją finansową spowodowaną pandemią koronawirusa COVID - 19.

2. Banki udzielą pomocy wszystkim przedsiębiorcom, którzy mieli na koniec 2019 roku zdolność kredytową, zostali dotknięci skutkami koronawirusa COVID - 19 i którym w najbliższych miesiącach upływa termin odnowienia istniejącego finansowania, w postaci odnowienia na wniosek klienta finansowania na okres do 6 miesięcy.

3. Banki, które posiadają firmę leasingową w swojej grupie kapitałowej, podejmą działania w celu zastosowania odroczenia spłat rat leasingowych należnych od leasingobiorców na zasadach analogicznych do stosowanego przez bank w odniesieniu do odroczenia spłaty kredytów.

4. Banki, które posiadają firmę faktoringową w swojej grupie kapitałowej, podejmą działania w celu zastosowania odroczenia spłat należnych od klientów na zasadach analogicznych do stosowanego przez bank w odniesieniu do odroczenia spłaty kredytów.

5. Banki nie będą pobierać opłat lub prowizji za przyjęcie i rozpatrzenie wniosków dotyczących zawieszenia spłat rat kapitałowo-odsetkowych lub rat kapitałowych. Banki umożliwią składanie tych wniosków w sposób odformalizowany, tj. bez konieczności składania dodatkowych dokumentów i zaświadczeń potwierdzających w sposób szczegółowy aktualną sytuację finansowo-gospodarczą danego kredytobiorcy. Banki zapewnią możliwość składania ww. wniosków również w formie zdalnej, tj. za pośrednictwem poczty elektronicznej,  bankowości elektronicznej lub telefonicznie stosownie do form komunikacji przewidzianych w danej umowie z bankiem. Banki dopuszczą możliwość składania ww. wniosków w formie zdalnej nawet w sytuacji, jeśli nie zostało to zapisane w umowie z bankiem, pod warunkiem możliwości dokonania identyfikacji klienta.

6. Banki wyrażają gotowość do uruchomienia procesu ułatwienia swoim klientom będącym przedsiębiorcami dostępu do krótkoterminowego kredytu służącego ustabilizowaniu sytuacji finansowej klienta banku, który został dotknięty skutkami pandemii koronawirusa COVID - 19. Banki czekają na szybkie zakończenie prac zainicjowanych w ostatnich dniach przez władze państwowe i agendy rządowe, które umożliwią zaoferowanie takiej pomocy. W następnym komunikacie zostaną przedstawione szczegóły dotyczące zasad ułatwienia dostępu do kredytu krótkoterminowego.

7. Banki wezmą udział w pracach, które pozwolą w krótkim czasie podnieść maksymalną kwotę płatności zbliżeniowych do kwoty 100 PLN.

8. Banki we współpracy z Fundacją Polska Bezgotówkowa podejmą działania, aby zainstalować dodatkowych kilkadziesiąt tysięcy urządzeń POS w miejscach realizacji transakcji płatniczych.

Niezależnie od powyższych wytycznych każdy bank ma pewną swobodę w określeniu sposobu realizacji wymienionych działań, dlatego w celu uzyskania szczegółowych informacji, najlepiej skontaktować się ze swoim bankiem. Więcej aktualnych informacji znajdziecie Państwo na stronie www.zbp.pl

Jeden SMS może zrujnować

SMS wyglądający na pierwszy rzut oka jak informacja z banku może narazić nas na utratę wszystkich oszczędności. Tak samo niebezpieczne mogą być maile na przykład z informacją o zablokowaniu dostępu do konta i konieczności pilnej weryfikacji danych. Złodzieje potrafią doskonale podszyć się pod różne instytucje i wiedzą jak napisać wiadomość żeby skłonić nas do kliknięcia w link prowadzący do fałszywej strony. Kiedyś złodzieje kojarzyli się głownie z osiłkami, którzy czaili się na ofiarę gdzieś w ciemnym zaułku z łomem w ręku. Dziś jednak tego typu rabusie stanowią rzadkość. Ich miejsce zajęli cyberprzestępcy, ludzie o wiele inteligentniejsi i kulturalniejsi od swoich kolegów zajmujących się „analogowymi kradzieżami”.

Najgroźniejsze dla nas grupy przestępcze tworzą znakomici znawcy psychologii i bardzo dobrze wykształceni inżynierowie. Ich sztuczki są tak dopracowane, że praktycznie każdy może się na nie nabrać. Najlepszym przykładem jest to jak hakerzy zaatakowali np. komitet wyborczy kandydującej na urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych Hilary Clinton. Członkowie sztabu otrzymali wiadomość, że ich hasła e-mail straciły ważność i w związku z tym proszeni są o wygenerowanie nowych. Oczywiście w sprytnie przygotowanym mailu podano link do odpowiednio spreparowanej przez hakerów witryny. Na tę sztuczkę dał się nabrać m.in. szef sztabu Clinton, który w ten sposób podał cyberprzestępcom swoje hasło do konta mailowego. W efekcie jego naiwności wykradziono wszystkie informacje dotyczące kampanii prezydenckiej kandydatki.

Większość ataków polega właśnie na wykorzystaniu ludzkiej naiwności. Tworzy się komunikat zmuszający odbiorcę do tego żeby wykonał szybko jakieś działanie. Nikt nie chce stracić dostępu do maili albo mieć zablokowanego konta bankowego. Dlatego klikamy w podany link żeby uchronić się przed takim „nieszczęściem”. I robimy to choć powinniśmy pamiętać, że banki nigdy nie komunikują się z nami w ten sposób. Czy można uchronić się przed takimi kłopotami? Najlepsza rada, to po prostu nie klikać od razu w link, chwilę pomyśleć, zadzwonić do instytucji od której potencjalnie otrzymaliśmy e-mail lub smsa, z pytaniem czy rzeczywiście chcą żebyśmy wykonali jakieś działania. Warto również zabezpieczyć się przed możliwością przejęcia naszych urządzeń elektronicznych przez hakerów. To znaczy, że jeśli wykorzystujemy smartfon do wykonywania operacji bankowych, nie powinno się instalować na nim żadnych innych aplikacji, zwłaszcza związanych z mediami społecznościowymi, gier itp. Mogą one bowiem  spowodować wyciek danych lub doprowadzić do przejęcia urządzenia przez cyberprzestępcę.

Warto również rozdzielić kanały komunikacyjne, tak by autoryzujące wiadomości SMS przychodziły na inne urządzenie, niż to przez które logujemy się do banku. Dzięki temu jeżeli nawet malware, czyli złośliwe oprogramowane, zostanie przez nas zainstalowane to i tak atakujący nie uzyska dostępu do naszego konta bankowego, ponieważ albo nie będzie mógł przeczytać haseł albo nie zaloguje się do aplikacji bankowości elektronicznej.

Zapraszamy na stronę www.bde.wib.org.pl
Bank, bank spółdzielczy, parabank - podejmuj decyzję z głową i odpowiedzialnie

Czym jest bank, jaką spełnia rolę w życiu każdego z nas, dlaczego warto korzystać z jego usług – odpowiedź na te pytania wydaje się dość prosta i niewymagająca specjalistycznej wiedzy ekonomicznej. Mimo to, dziś jednym z największych wyzwań stojących przed bankowcami jest skuteczne edukowanie społeczeństwa w zakresie m.in. znajomości usług i produktów bankowych oraz dobierania ich pod kątem rzeczywistych potrzeb. Oczywiście, w dużej mierze dotyczy to wszystkich nas, bez względu na wiek, miejsce zamieszkania czy wykonywany zawód, ale z pewnością jest to szczególnie ważne w kontekście młodych ludzi, którzy stanowią najbardziej perspektywiczną grupę klientów banków. Są oni bowiem dopiero na początku swojej życiowej i zawodowej drogi, co będzie sprzyjało podnoszeniu statusu majątkowego, a w efekcie tego stabilizacji oraz chęci i możliwości zaspokajania coraz większych potrzeb.

Z pewnością, pomocne przy realizacji tych celów (np. dzięki kredytom, lokatom lub funduszom inwestycyjnym) mogą okazać się przede wszystkim banki. Są one instytucjami zaufania publicznego, funkcjonującymi w oparciu o istniejące przepisy oraz regulacje prawne i podlegają niezależnemu nadzorowi. Korzystając z ich usług, mamy pewność, że działają one w oparciu o licencję na świadczenie usług finansowych, a obie strony np. umowy kredytowej są w równym stopniu odpowiedzialne za jej skuteczną realizację. Banki zresztą również same dbają o klientów i to nie tylko swoich, ale i całego sektora. Przejawem takiej troski i jednocześnie kolejnym gwarantem bezpieczeństwa korzystania z usług banków jest funkcjonowanie Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Jego rola zyskuje na szczególnym znaczeniu w przypadku rzadkiej, ale możliwej sytuacji jaką jest upadłość banku. Wówczas, ze środków zgromadzonych przez wszystkie banki wypłacane są zdeponowane oszczędności klientów takiego banku (do równowartości w wysokości 100 000 Euro na osobę). 

Szczególnym rodzajem banków są banki spółdzielcze, które odegrały i wciąż odgrywają ważną rolę jako te przybliżające lokalnie wielu osobom możliwości współczesnej bankowości. Dotyczy to szczególnie mieszkańców mniejszych miejscowości i terenów wiejskich. Dzięki specyficznej formie własności tych instytucji (opartej na zasadach spółdzielni, a nie akcjonariatu jak w przypadku większości banków komercyjnych), możliwe jest udostępnianie wybranych usług i produktów bankowych osobom np. o mniejszych dochodach, ale wiarygodnych w oczach członków spółdzielni. I to właśnie dzięki takim relacjom społecznym, ten rodzaj banków charakteryzuje znaczniej bardziej zindywidualizowany stopień podejścia do klienta, który także może korzystać z usług bankowych i to w miejscu zamieszkania, bez konieczności wizyty w dużym mieście czy banku.

W środowisku ekonomicznym funkcjonują także podmioty, które mimo świadczenia niektórych usług o charakterystyce typowej dla banków, de facto tymi bankami nie są. Stąd też, określane są mianem „parabanków”. W przeciwieństwie do wcześniej opisanych przykładów, firmy te oferują usługi finansowe, często z ograniczeniem wielu procedur i formalności oraz proponują umowy na niespotykanie atrakcyjnych warunkach. Jednak ich jakość nie podlega żadnej weryfikacji, ponieważ parabanki nie są zobowiązane do uzyskiwania jakichkolwiek licencji na swoją działalność. Nie podlegają także żadnym instytucjom nadzorczym, przez co ich klienci nie są w istocie objęci nawet najmniejszą ochroną. Przez to, korzystanie z oferty parabanków można uznać za bardzo ryzykowne i nie zawsze efektywne. Ponadto, parabankom nie wolno przyjmować depozytów i udzielać kredytów. W ostatnich latach, jedną
z najgłośniejszych publicznie spraw związanych z parabankami była tzw. afera Amber Gold, w wyniku której swoje oszczędności potraciło tysiące Polaków.  

Przy podejmowaniu decyzji dotyczących naszych oszczędności należy przede wszystkim zachować rozsądek i np. zapyta o radę bardziej doświadczone osoby w tej kwestii. Bez względu na to czy dotyczy to tak prostej czynności jak założenie rachunku bankowego czy też lokowania własnych środków w bardziej złożone produkty, należy zawsze pamiętać o jednym. Korzystając z usług nadzorowanych i licencjonowanych instytucji finansowych znacząco ograniczamy ryzyko przekazania naszych pieniędzy podmiotom, które mogą okazać się np. piramidą finansową bez odpowiednich i stabilnych zabezpieczeń powierzonego kapitału. Tak więc, nie bójmy się na pierwszym miejscu sięgać po bogatą ofertę polskiego sektora bankowego, który pod wieloma względami uchodzi za jeden z najlepszych w Europie.
     
***
Grupa BPS jest partnerem programu edukacyjnego Nowoczesne Zarządzanie Biznesem, w module "Nowy wymiar bankowości spółdzielczej". Więcej: www.nzb.pl oraz www.facebook.com/NowoczesneZarzadzanieBiznesem

Ciesz się świętami i …bezpiecznymi pieniędzmi
Przyozdobione witryny sklepowe, piosenki świąteczne i wszechobecny gwar – to znak, że rozpoczął się czas przedświątecznej gorączki. Warto jednak przy tym wszystkim zachować zdrowy rozsądek, szczególnie w zarządzaniu własnym budżetem – i to zarówno wydając pieniądze w sposób odpowiedzialny, jak i po prostu zadbać o ich bezpieczeństwo. W ferworze zakupów łatwo bowiem zgubić portfel czy też paść ofiarą złodzieja. A wtedy nasze pieniądze i nasza tożsamość wystawione są na duże niebezpieczeństwo.
Popularność płatności bezgotówkowych w Polsce rośnie – tak wynika z badania przeprowadzonego w październiku br. w ramach kampanii „Warto Bezgotówkowo” na zlecenie Warszawskiego Instytutu Bankowości. Według tych danych aż 66% Polaków jako najbardziej preferowaną formę płatności wskazało kartę płatniczą.

To nic dziwnego – dziś, płacenie kartą to wygodny i bezpieczny sposób. Przede wszystkim dlatego, że nie musimy nosić przy sobie gotówki, a same karty płatnicze są odpowiednio zabezpieczone. Prawie wszystkie wyposażone są w mikroprocesor, który zapewnia bezpieczne przechowywanie danych. Także większość urządzeń do przeprowadzania transakcji w sklepach, restauracjach czy punktach usługowych obsługuje karty z wykorzystaniem komunikacji z mikroprocesorem (także przy tzw. transakcjach zbliżeniowych).

Polscy wydawcy kart i agenci rozliczeniowi spełniają rygorystyczne wymogi organizacji międzynarodowych dotyczące bezpiecznego przeprowadzania, rozliczania i przekazywania danych o dokonanych transakcjach. To wszystko jednak nie ustrzeże nas przed zagubieniem karty, albo jej kradzieżą. A w Polsce co roku ginie ponad milion kart płatniczych!

- Polski system bankowości elektronicznej należy do jednego z najnowocześniejszych i najbezpieczniejszych w Europie. Jednak należy pamiętać, że nawet najlepiej rozwinięta technologia nie może wyłączyć ludzkiego rozsądku i ostrożności przy korzystaniu np. z kart płatniczych. Zwłaszcza, że klienci polskich banków mogą korzystać z funkcjonalności specjalnie uruchomionego bankowego numeru alarmowego – 828 828 828, pod którym w szybki i skuteczny sposób są w stanie zastrzec m.in. zagubioną kartę bankową – zarówno debetową, jak i kredytową - mówi Przemysław Barbrich ze Związku Banków Polskich.

Utrata karty płatniczej nie musi zagrozić naszym finansom, o ile zareagujemy od razu. Najlepiej wpisać sobie do komórki i notesu numer infolinii (+48) 828 828 828. Dzwoniąc pod ten numer można z każdego miejsca na świecie, codziennie, o każdej porze, zarówno z telefonów stacjonarnych, jak i komórkowych zastrzec utraconą kartę. Ponosimy tylko koszt połączenia, zgodny z tabela opłat naszego operatora.

Po wybraniu numeru zostaniemy przekierowani do naszego banku, gdzie będziemy mogli zastrzec kartę. System elektroniczny rozpoznaje nazwy banku wypowiedziane na wszelkie, powszechnie wykorzystywane sposoby oraz może obsługiwać równolegle wiele połączeń. Jeśli znamy numer infolinii do banku, który wystawił nam kartę, również możemy z niego korzystać. System Zastrzegania Kart jest uzupełnieniem dla infolinii banków oraz jest narzędziem głównie dla tych osób, które nie pamiętają numeru do swojego wydawcy.
Warto pamiętać, że pod numerem (+48) 828 828 828 możemy w przypadku utraty, zastrzec również dokumenty tożsamości takie jak dowód osobisty, prawo jazdy czy paszport. Podobnie jak w przypadku karty płatniczej, dokumenty te coś o wiele więcej niż tylko kawałek plastiku.

Dowód osobisty to nie tylko kawałek plastiku. To tożsamość, którą należy chronić. Gdy nasz dokument zostanie skradziony trzeba wiedzieć, jakie podjąć kroki. Dziennie notuje się nawet kilkadziesiąt prób posłużenia się skradzionym lub podrobionym dokumentem. Skradzione dokumenty tożsamości mogą posłużyć do:
• Wyłudzenia pożyczki,
• Wynajęcia mieszkania,
• Kradzieży wypożyczonego samochodu,
• Zakładania fikcyjnych firm.

Wszystko to w imieniu i na odpowiedzialność prawną osoby, której dokumentem się posłużono! 
Dlatego też, w przypadku stwierdzenia utraty np. dowodu osobistego, natychmiast należy zastrzec go pod numerem (+48) 828 828 828, dzięki czemu trafi on do międzybankowego Systemy DOKUMENTY ZASTRZEŻONE, co może uratować nas przed naprawdę poważnymi problemami.

Polacy chętnie płacą bezgotówkowo, ale wciąż nie wszędzie mogą

Za najbardziej preferowaną formę płatności Polacy uznają płatność kartą, choć jedynie 8% z nich deklaruje przy tym, że w ogóle nie korzysta z bankomatów i gotówki. Najczęściej z brakiem możliwości płatności bezgotówkowych ankietowani spotykają się na targowiskach i bazarach (51%) – to jedne z wniosków płynących z badania „Płatności bezgotówkowe oczami Polaków 2019”, opublikowanego przy okazji kolejnej edycji kampanii informacyjnej „Warto Bezgotówkowo”.

Badanie przeprowadzone na przełomie września i października br. przez pracownię Pollster na zlecenie Warszawskiego Instytutu Bankowości potwierdziło rosnącą popularność płatności bezgotówkowych wśród Polaków. 79% z nich jako najbardziej preferowaną formę płatności wskazało kartę płatniczą, bankowość internetową lub płatność innym urządzeniem (np. telefonem lub zegarkiem). Jednocześnie co piąty badany wciąż deklaruje przywiązanie do tradycyjnej gotówki. Korzystając z bankomatu najczęściej jednorazowo wypłacana kwota waha się między 100 a 200 zł (33%). Do 100 zł pobiera 27% badanych, a powyżej 500 zł jedynie 11%.

Płatności bezgotówkowe mają już ugruntowaną pozycję w świadomości Polaków – zarówno klientów indywidualnych, jak i przedsiębiorców. Są to szybkie, wygodne i bezpieczne formy płatności, a ich popularność i zaawansowanie technologiczne stawiają Polskę jako wzór na tle Europy. Udział obrotu bezgotówkowego w naszym kraju będzie w dalszym ciągu dynamicznie wzrastać. Jest to związane z m.in. dalszym rozwojem infrastruktury, w tym sieci punktów akceptacji nowoczesnych płatności - mówi Włodzimierz Kiciński, wiceprezes Związku Banków Polskich, przewodniczący Koalicji na Rzecz Obrotu Bezgotówkowego i Mikropłatności.

Popularność płatności bezgotówkowych w Polsce znajduje odzwierciedlenie w rozwijającej się liczbie punktów ich akceptacji. Według danych Fundacji Polska Bezgotówkowa – jednego z partnerów kampanii „Warto Bezgotówkowo” – obecnie na 1000 mieszkańców Polski przypadają 23 terminale, a jeszcze niedawno było to zaledwie 16. Jednak pomimo dynamicznego rozwoju, wciąż dla 37% Polaków podstawową barierą w płaceniu kartą jest brak terminala płatniczego w miejscu, w którym chcieliby takiej płatności dokonać. Najczęściej taka sytuacja spotyka ich na targowiskach i bazarach (51% wskazań), sklepach spożywczych (28%), a także punktach usługowych jak fryzjer, kosmetyczka czy warsztat samochodowy (ok. 25%). Warto zauważyć, że zdaniem osób w wieku 18-24 lata możliwości płatności kartą często brakuje w placówkach służby zdrowia (23%), a 17% Polaków w wieku 35-44 lata wskazuje również na szkoły czy przedszkola. Wśród innych trudności wskazywane są także problemy techniczne z urządzeniem (22%) czy awarie systemów płatniczych (18%). Warto wspomnieć, że dla 12% barierą jest informacja od sprzedawcy, że dopuszczalna minimalna kwota płatności kartą jest wyższa niż dokonywanych zakupów.

Te bariery stara się likwidować Polska Bezgotówkowa – Prowadzony przez nas program pozwolił na dynamiczny rozwój sieci akceptacji płatności bezgotówkowych - zwłaszcza w mniejszych ośrodkach, w segmencie małych i mikropodmiotów a także, co wyjątkowo cieszy, wśród podmiotów publicznych – jednostek samorządu terytorialnego i urzędów – komentuje dr Paweł Widawski, wiceprezes Fundacji Polska Bezgotówkowa. - W całej Polsce funkcjonuje już ponad 215 tys. terminali z Programu Polska Bezgotówkowa, z czego aż 65% znajduje się w ośrodkach poniżej 100 tys. mieszkańców – dodaje dr Widawski. 

Inauguracja tegorocznej kampanii „Warto Bezgotówkowo” przypada w miesiąc po wejściu w życie zmian wynikających z unijnej dyrektywy PSD2, która dotyczy wszystkich użytkowników bankowości elektronicznej w Polsce. Jedną z nowości jest m.in. częstsze wpisywanie kodu PIN przy okazji płatności kartą – również w przypadku szóstej z kolei transakcji poniżej 50 zł, dotychczas w ogóle niewymagających dodatkowej autoryzacji. Jak wynika z badania, 50-złotowy limit na płatność bez podania PIN-u jest najbardziej preferowany przez 43% Polaków. Niewiele mniej osób byłoby za dwukrotnym zwiększeniem tego limitu (40%). Powyżej 100 zł bez dodatkowej autoryzacji chciałoby płacić jedynie 14% ankietowanych.

Jednym z celów Koalicji na Rzecz Obrotu Bezgotówkowego i Mikropłatności – inicjatora kampanii „Warto Bezgotówkowo” jest również popularyzacja tzw. mikropłatności. Są one definiowane jako transakcje bezgotówkowe, nieprzekraczające kwoty 20 zł. Z badania WIB wynika, że Polacy najczęściej korzystają z nich przy zakupie biletów komunikacji miejskiej (23%), automatach z przekąskami (22%) i płatnościach za parking (15%).

Organizatorzy kampanii podkreślają, że wraz z rozwojem obrotu bezgotówkowego, należy również pamiętać o bezpiecznym korzystaniu z nowoczesnych form i metod płatności. Zapewnienie wysokiego poziomu cyberbezpieczeństwa to, zdaniem bankowców ankietowanych przez Związek Banków Polskich w sierpniu br., główne wyzwanie związane ze wspomnianą dyrektywą PDS2 – twierdzi tak aż 57% badanych. Jako ważny obszar w tym przypadku wskazano również edukację klientów (35% wskazań). Działania w tym zakresie podejmują organizatorzy akcji „Warto Bezgotówkowo” – Warszawski Instytut Bankowości oraz Fundacja KIR na Rzecz Obrotu Bezgotówkowego Cyberium.

- Oprócz promocji obrotu bezgotówkowego, działania Fundacji Cyberium koncentrują się na „wykluczeniu” cyfrowym, czyli podnoszeniu kompetencji w tym zakresie, poprzez edukację i upowszechnianie wiedzy na temat cyberzagrożeń i kształtowanie właściwych postaw różnych grup docelowych: dzieci, młodzieży, studentów, pracowników sektora bankowego. Tym celom służy m.in. uczestnictwo fundacji w partnerskim projekcie „Bezpieczeństwo w Cyberprzestrzeni”, realizowanym w ramach dwóch programów edukacyjnych, koordynowanych przez Warszawski Instytut Bankowości: „Bankowcy dla Edukacji” oraz „Nowoczesne Zarządzanie Biznesem” - mówi Dorota Dublanka, prezes Fundacji KIR na rzecz Rozwoju Cyfryzacji Cyberium.

Jednym z założeń kampanii WB jest także, stałe podnoszenie świadomości klientów w zakresie cyberbezpieczeństwa. Niestety, jak wynika z badania WIB, aż 22% Polaków przyznało się, że w ciągu ostatniego roku udostępniło innej osobie swój kod PIN do karty płatniczej, login lub hasło do bankowości internetowej. Oczywiście, zdecydowana większość badanych nie popełnia takich błędów i dba zarówno o podstawowe dane swojego internetowego konta bankowego (88%) i swojej karty (79%) – jednak nieprzestrzeganie zasad bezpieczeństwa przez pewną część klientów niesie za sobą duże zagrożenie.  Więcej informacji: WartoBezgotowkowo.pl
 

Piramidy finansowe kuszą biednych i bogatych

Piramida finansowa i chciwość to dwa ściśle powiązane ze sobą pojęcia. O ile chciwość jest cechą ludzką, przez jednych uważaną za dźwignię postępu, a przez innych za źródło wszelkich nieszczęść, o tyle piramida finansowa jest konstrukcją opartą o wzór matematyczny, której celem jest wykorzystanie chciwości jej uczestników dla… zaspokojenia chciwości jej twórcy.

Piramida finansowa – schemat Ponziego – jest strukturą, w której zysk konkretnego uczestnika jest uzależniony od wpłat poźniejszych uczestnikow, znajdujących się w pewnym sensie na kolejnym niższym poziomie. Każdy z uczestników takiej piramidy jest zobowiązany do pozyskania sześciu nowych uczestników. Jego zysk jest uzależniony od wpłat uczestników na kolejnych niższych poziomach. Problem pojawia się w momencie, kiedy nie można już zwerbować nowych chętnych do piramidy. Wszyscy ludzie na Ziemi nie wystarczyliby do uczestniczenia w piramidzie liczącej kilkanaście poziomów. Ale do upadku piramidy finansowej dochodzi znacznie wcześniej. Momentem
krytycznym jest pojawienie się dużej liczby osób, które chcą wypłacić swoje pieniądze.

Charles Ponzi, włoski emigrant stworzył swoją piramidę finansową na początku XX wieku. Inwestorom, których pozyskał oferował zysk w wysokości 50 proc. po 45 dniach. Straty uczestników jego piramidy oszacowano na 15 mln dolarów. Od tamtego czasu piramidy finansowe nazywane są także schematem Ponziego.

Koniec komunizmu ożywił piramidy finansowe
Kolejne piramidy finansowe pojawiały się najczęściej w krajach, gdzie poziom edukacji ekonomicznej był na bardzo niskim poziomie. Jak łatwo zgadnąć najlepszym miejscem na tego typu oszustwa były państwa, które przez kilkadziesiąt lat były odcięte od gospodarki rynkowej, i z natury rzeczy ani ich mieszkańcy, ani też organy państwa, nie były przygotowane do zmierzenia się z rożnego rodzaju
przestępstwami na rynku finansowym.

Upadek piramid finansowych w Albanii w 1997 roku doprowadził prawie do wojny domowej. Albania była krajem wyjątkowym, ponieważ po II wojnie światowej była nie tylko odcięta od państw zachodnich, ale także nie utrzymywała bliskich kontaktów z innymi państwami bloku komunistycznego w Europie. W efekcie, Albańczycy mieli znikomą wiedzę o regułach rządzących gospodarką wolnorynkową i nie potrafili ocenić, czy proponowana im inwestycja to oszustwo, czy też uczciwa oferta finansowa. Zamieszki w Albanii spowodowane upadkiem dwóch największych piramid finansowych zakończyły się śmiercią 2 tysięcy osób, kryzysem politycznym i stratą finansową ich
klientów ocenianą na ponad miliard dolarów.

Piramidy po polsku: od BKO do Amber Gold
W Polsce także mieliśmy do czynienia z piramidami finansowymi. Pierwsza zaczęła działać już na początku transformacji ustrojowej w naszym kraju, czyli w 1989 roku. Wtedy pojawiła się Bezpieczna Kasa Oszczędności Lecha Grobelnego. Przy szalejącej w kraju inflacji ludzie szukali bezpiecznych lokat, a BKO oferowała w skali roku oprocentowanie na poziomie 250 proc., a na wkładach a vista 30 proc.
Reklama Bezpiecznej Kasy Oszczędności nie była zbyt wyrafinowana. Do wyobraźni przemawiał obiecywany zysk.

Lech Grobelny zakładał, że złoty nadal będzie tracił na wartości, tak jak to miało miejsce w PRL, i uznał, że najlepszą inwestycją będzie kupowanie dolarów. Bardzo się pomylił. Wprowadzenie pełnej wymienialności złotego i sztywnego kursu naszej waluty do dolara szybko doprowadziło tę piramidę do upadku. Ocenia się, że w Kasie Lecha Grobelnego oszczędzało około 10 tysięcy osób.

Jednak polska piramida BKO w porównaniu z rosyjską firmą MMM, założoną przez Siergieja Mawrodiego, to tylko drobne oszustwo. Szacuje się, że klientami tej firmy było od 5 do 10 milionów Rosjan. Firma MMM zaczęła funkcjonować jako piramida finansowa w 1993 roku. Papiery emitowane przez MMM nie były notowane na żadnej giełdzie, ale „gwarantowały” 1000 proc. wzrostu wartości rocznie. Firma zdecydowała się na agresywną reklamę kierowaną do zwykłego Rosjanina. Warto przy tym zaznaczyć, że pod koniec XX wieku praktycznie nie było już Rosjan, którzy by pamiętali realia gospodarki kapitalistycznej, gdyż rewolucja październikowa dokonała się w 1917 roku. Reklama, której głównym bohaterem był Lionia Gołubkow, łatwo trafiała do odbiorców. Otoż Lionia, inwestując w MMM, najpierw mógł sobie kupić buty, potem płaszcz obszywany futrem, następnie meble i dalej, co tylko sobie zamarzył. Lionia obiecywał szybki wzrost swojej inwestycji, co widać na filmie reklamowym z jego udziałem.
https://youtu.be/hdnPyvP8TKI

20 lat po aferze Lecha Grobelnego obeznani już z gospodarką wolnorynkową Polacy znów dali się nabrać. Uwierzyli w gruszki na wierzbie obiecywane przez firmę Amber Gold. Nie obiecywano w tym przypadku 1000 proc. zysku jak w przypadku MMM, ani nawet 250 proc. jak w kasie Grobelnego, a tylko skromne 15 proc. w skali roku. Było to jednak oprocentowanie dwa razy wyższe od najlepszych ofert oprocentowania lokat, jakie oferowały w tym czasie banki. Jak widać to wystarczyło, aby skusić tysiące Polaków.

Gdy rozum śpi… odradzają się piramidy finansowe, nawet w najbardziej rynkowej gospodarce
Jednak chciwość odbiera rozum i rozsądek nie tylko niedoświadczonym mieszkańcom Europy Środkowej i Wschodniej, którzy niedawno rozstali się z gospodarką centralnie sterowaną, ale także bogatym Amerykanom, którzy ukończyli świetne szkoły wyższe, osiągnęli wielkie sukcesy zawodowe i dzięki swojej pracy zarobili miliony dolarów. Także szefom renomowanych instytucji finansowych, którym doświadczenie powinno podpowiadać, że firma, która oferuje niezwykle wysokie zyski jest podejrzana.

W 2009 roku upadła największa piramida na świecie, należąca do znanego finansisty Bernarda Madoffa. Aby być jej klientem trzeba było wpłacić co najmniej 10 mln dolarów. W sumie uczestnicy stracili kilkadziesiąt miliardów dolarów. Klientami Madoffa byli znani aktorzy, kongresmeni, sportowcy, jak również wielkie instytucje finansowe takie jak HSBC, Royal Bank of Scotland, UniCredit. Początkowo fundusz Madoffa inwestował w nieruchomości i papiery wartościowe, ale śledztwo wykazało, że przez ostatnich 13 lat fundusz w ogóle nie inwestował powierzonych środków. Kiedy trzeba było wypłacić klientowi pieniądze, to fundusz Madoffa wypłacał je ze środków wpłacanych przez kolejnych klientów. Czyli postępował dokładnie tak, jak przewiduje to schemat Ponziego.

Polacy już odporni na schemat Ponziego?
Polskie prawo stanowi, że nasze środki możemy lokować lub dawać w zarządzanie tylko bankom, Spółdzielczym Kasom Oszczędnościowo-Kredytowym, firmom ubezpieczeniowym, funduszom emerytalnym, funduszom inwestycyjnym, domom maklerskim. Są to instytucje finansowe, które nadzoruje Komisja Nadzoru Finansowego.

Listę podmiotów nadzorowanych przez KNF można znaleźć pod adresem:
https://knf.gov.pl/podmioty/wyszukiwarka_podmiotow

Powierzajmy pieniądze tylko firmom, które znajdują się na tej liście. Można też sprawdzić czy dana Firma nie wzbudza obaw Komisji Nadzoru Finansowego. KNF prowadzi bowiem na swojej stronie internetowej listę podmiotów, które zdaniem Komisji mogą działać niezgodnie z interesem konsumentów. Jakie są to firmy możemy przekonać się pod adresem:
https://knf.gov.pl/dla_konsumenta/ostrzezenia_publiczne

Aby nie stać się ofiarą nieuczciwej firmy finansowej należy:

Po pierwsze ‒ uznawać za podejrzaną każdą nadzwyczajnie korzystną propozycję pomnożenia
naszych pieniędzy.
Po drugie ‒ sprawdzać na liście ostrzeżeń publicznych KNF czy nie znajduje się tam podmiot, któremu
chcemy powierzyć nasze środki finansowe.
Po trzecie ‒ sprawdzać na stronie KNF czy dana firma jest objęta nadzorem Komisji Nadzoru
Finansowego.

BLIK: zamiast gotówką czy kartą zapłać… telefonem
Ile razy zdarzyło ci się wyjść z domu bez portfela, o czym przekonywałeś się dopiero przy sklepowej kasie? A nawet, jeżeli go zabrałeś, to okazywało się, że jest pusty, a sprzedawca nie chciał przyjąć płatności kartą za drobne zakupy? Odpowiedzią na te problemy może być system BLIK, dzięki któremu jedyne, czego potrzebujemy przy kasie, to nasz telefon.

Coraz częściej wychodzimy z domu bez pieniędzy w portfelu, co potwierdzają statystyki. Co trzeci mieszkaniec Polski deklaruje, że nigdy nie nosi ze sobą gotówki lub rzadko ma ją przy sobie, wynika z badania "Finansowy Barometr ING: Społeczeństwo Bezgotówkowe".
Jednocześnie nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie dnia bez telefonu komórkowego. Nic więc dziwnego, że dla wielu z nas staje się on także narzędziem płatniczym.

Płacenie za zakupy czy usługi w sklepach, restauracjach i innych punktach, wypłacanie gotówki w bankomatach, dokonywanie płatności w internecie jedynie za pomocą telefonu, bez użycia karty płatniczej, umożliwia nam system płatności mobilnych BLIK.

Kto może korzystać z systemu BLIK?
Do korzystania z płatności BLIK wystarczy smartfon z dostępem do internetu i zainstalowaną aplikacją mobilną jednego z 9 banków uczestniczących w systemie. Są to: PKO Bank Polski, mBank, ING Bank Śląski, BZ WBK, Getin Bank, Alior Bank, Bank Millennium, Orange Finanse i T-Mobile Usługi Bankowe.

Jak zapłacić w sklepie?
Liczba punktów, w których możemy zapłacić przy użyciu tego systemu, cały czas rośnie, a korzystanie z niego nie powinno przysporzyć trudności. Wystarczy otworzyć w telefonie aplikację naszego banku, wybrać opcję BLIK, po czym na naszym smartfonie wyświetli się 6-cyfrowy kod, który należy wpisać na terminalu płatniczym. Następnie trzeba jeszcze tylko zatwierdzić daną transakcję na naszym telefonie, na którym wyświetlą się jej szczegóły, i gotowe. W analogiczny sposób za nasze zakupy możemy zapłacić również w internecie. Coraz więcej sklepów w sieci udostępnia już tę formę płatności.

Jak wypłacić gotówkę z bankomatu?
Korzystając jedynie z naszego telefonu, możemy również wypłacić pieniądze w bankomacie. Wystarczy wybrać opcję „wypłata bez karty”. Zamiast kodu PIN wpisujemy kod BLIK. Następnie musimy jeszcze potwierdzić na naszym telefonie, jaką kwotę wypłacamy, po czym możemy odebrać gotówkę.
http://www.blikmobile.pl/gdzie-zapłacę-blikiem/
                                                                               
Jak przelać pieniądze na numer telefonu?
BLIK oferuje również usługę przesyłania pieniędzy na numer telefonu. Zamiast jednak podawania dwudziestosześciocyfrowego numeru konta, wystarczy, że znamy numer telefonu osoby, do której chcemy wysłać przelew. Wybieramy ją z listy kontaktów w naszym telefonie (możemy również wpisać ten numer ręcznie), a chwilę później pieniądze są już na koncie odbiorcy. Przelew dokonywany jest bowiem w czasie rzeczywistym. Oznacza to, że od razu możemy rozliczyć ze znajomymi wspólne zakupy czy wyjście do kina. Tak szybko możemy jednak przelać pieniądze tylko wówczas, gdy odbiorca przelewu będzie mieć powiązany numer telefonu ze swoim kontem bankowym. Można to zrobić również w aplikacji mobilnej naszego banku.

Czy w ten sposób możemy płacić w urzędzie?
BLIK umożliwia również płatności w placówkach Poczty Polskiej, a także - dzięki wspólnemu projektowi Ministerstwa Rozwoju i Krajowej Izby Rozliczeniowej - w coraz większej liczbie urzędów w całej Polsce. Dzięki wprowadzeniu tego rozwiązania do urzędów nie musimy przechodzić od okienka, w którym załatwiamy formalności, do kasy, aby dokonać wpłaty, i z powrotem.

Możemy zapłacić od razu w obecności urzędnika i dzięki temu dużo szybciej sfinalizować daną sprawę, taką jak odbiór prawa jazdy czy tablic rejestracyjnych wymarzonego samochodu. A jak już będziemy go mieli i niestety zdarzy nam się dostać mandat, zgodnie z nowymi przepisami, będziemy mogli za niego zapłacić, również korzystając z systemu BLIK, od razu na miejscu, u policjanta, który nas zatrzymał.

Czy BLIK jest bezpieczny?
Każdą transakcję dokonywaną w ten sposób musimy potwierdzić po pierwsze jednorazowym, losowo wygenerowanym kodem BLIK, po drugie zaakceptować ją na naszym telefonie. Kod jest ważny jedynie przez dwie minuty. Mała więc szansa na to, że nawet jeżeli ktoś na naszym telefonie go podejrzy, zdoła go do czegoś wykorzystać.

Poza tym kod ten nie jest w żaden przesyłany np. SMS-em, czy e-mailem, nie powinien zatem trafić w niepowołane ręce. Gwarantem bezpieczeństwa transakcji dokonywanych w systemie BLIK są uczestniczące w nim banki, które ciągle doskonalą swoje aplikacje mobilne, oferując m.in. logowanie się do nich przy użyciu odcisku palca. Jeżeli więc nawet ktoś ukradnie nam nasz telefon, to żeby wykorzystać go do płatności w systemie BLIK, musiałby najpierw załamać zabezpieczenie zastosowane w aplikacji mobilnej naszego banku.

O ile zatem będziemy odpowiednio chronić nasz telefon i z rozwagą korzystać z bankowości mobilnej, unikając chociażby logowania się do niej w trakcie korzystania z niezabezpieczonych sieci Wi-Fi, czy też nie podając nikomu naszego hasła dostępu i nie zapisując go nigdzie, również w notatkach w naszym telefonie, transakcje BLIK powinny być stosunkowo bezpieczne.

Czy korzystanie z systemu kosztuje?
Banki udostępniają funkcję BLIK w swoich aplikacjach mobilnych bezpłatnie. Bez obaw o dodatkowe koszty możemy płacić w ten sposób za zakupy w punkach stacjonarnych i w internecie. Może jednak okazać się, że w niektórych bankomatach za wypłatę pieniędzy w ten sposób zostaniemy obciążeni prowizją. Żeby mieć pewność, że nie poniesiemy dodatkowych kosztów, korzystając z tej metody płatności, warto zapoznać się z cennikiem swojego banku.

Program sektorowy „Bankowcy dla Edukacji” to jeden z największych programów edukacji finansowej w Europie. Jest on realizowany od 2016 r. z inicjatywy Związku Banków Polskich przez Warszawski Instytut Bankowości. Jego celem jest edukowanie uczniów, studentów i seniorów w zakresie podstaw praktycznej wiedzy dotyczącej ekonomii, finansów, bankowości, przedsiębiorczości, cyberbezpieczeństwa i obrotu bezgotówkowego.
Dowiedz się więcej na www.bde.wib.org.pl
Na naukę zarządzania pieniędzmi nigdy nie jest za wcześnie.

Jak tworzyć bezpieczne hasła?

Hasła, które tworzymy do naszych internetowych kont mają za zadanie chronić nasze dane i zapewnić nam bezpieczeństwo w sieci. Jednak według badań 50 proc. Polaków nie zmienia regularnie pin-u i hasła do bankowości internetowej. Tworzymy też hasła bardzo łatwe do złamania przez przestępców internetowych. A jak tworzyć bezpieczne hasła?

Ustaw silne hasło
- Silne hasła to takie, które składają się z wielkich i małych liter, cyfr i znaków specjalnych.
- Trudne do wykrycia są hasła nie związane z charakterystycznymi danymi, które można przypisać do danej osoby, np. miejscem urodzenia, imieniem bliskiej osoby itd.

Jakie hasła nie są bezpieczne?
- Hasła poniżej 8 znaków
- Hasła będące imieniem lub nickiem
- Zbiór samych cyfr
- Hasło bez znaków specjalnych
- Hasło wykorzystane w wielu serwisach

Kiedy użytkownik proszony jest o wymyślenie hasła zawierającego DUŻĄ literę - w 90% przypadków będzie to pierwsza litera wyrażenia.
Jeśli poproszony jest o zastosowanie w swoim haśle cyfr:
zazwyczaj użyje dwóch cyfr - pewnie będzie to rok urodzenia,
kolejnym częstym wyborem jest zastosowanie na końcu wyrazu czterech cyfr – często jest to aktualny rok kalendarzowy,
popularne zakończenie hasła to jedna cyfra – często 1, a następnie w kolejności są 3 cyfry.
Gdy potrzebujemy użyć znaku specjalnego – to chętnie wybieramy !

Takie przyzwyczajenia pozwalają przewidzieć hakerom jakiej struktury hasła używamy.

Jak stworzyć bezpieczne hasło?
- Powinno się ono składać z przynajmniej 8 znaków
- Powinno zawierać małe i wielkie litery (Aa, Bb, Cc...), cyfry (1234567890) oraz znaki specjalne (!@#$%^&*)

Niektóre znaki specjalne i cyfry są podobne do liter i można ten fakt wykorzystać przy tworzeniu silnego hasła, np.:
I = !
a = @
E = 3

S = $
O = 0

Do budowy hasła może posłużyć ulubione zdanie, np.:
ŻYRAFY WCHODZĄ DO SZAFY, PAWIANY WCHODZĄ NA ŚCIANY

Następnym krokiem jest wybranie pierwszych liter do stworzenia hasła:
ŻYRAFY WCHODZĄ DO SZAFY, PAWIANY WCHODZĄ NA ŚCIANY
Na koniec zamieniamy litery na znaki specjalne, dodajemy cyfry oraz inne elementy bezpiecznego hasła:
ZWDSPWNS → 29Zwd$Pwn$85

Dodane cyfry są zmodyfikowanym i rozdzielonym rokiem (1985), gdzie cyfra 1 została zastąpiona cyfrą 2.

Alternatywnym rozwiązaniem jest manager haseł, który jest programem komputerowym tworzącym i przechowującym mocne hasła (składające się z przypadkowych znaków).

Regularnie zmieniaj hasło
- Zrób z tego nawyk (zmieniaj je np. pierwszego dnia każdego miesiąca razem z opłacaniem rachunków)
- Jeśli masz problemy z zapamiętaniem hasła, nie musisz zmieniać całego hasła - wystarczy, że w jakiś sposób je zmodyfikujesz

Stosuj różne hasła do różnych serwisów
- Nie używaj tego samego hasła do wielu serwisów (np. do bankowości internetowej, poczty e-maila czy serwisów społecznościowych). Jeśli któreś z kont zostanie przejęte przez hackera, pozwoli to uchronić twoje pozostałe dane.
- Profiluj trudność hasła do tego, jak ważne dla Ciebie informacje ono chroni.
- Wyłącz automatyczne zapamiętywanie haseł w swojej przeglądarce internetowej.
- Nie zapisuj nigdzie swoich haseł i numerów
pin.

Dbajmy o swoje bezpieczeństwo w sieci! Zapraszamy na stronę www.bde.wib.org.pl

Seniorze, nie daj się!
Wyłudzanie pieniędzy od osób starszych poprzez zastraszanie, udawanie policjanta, urzędnika czy członka rodziny niestety wciąż zbiera żniwa – tylko w Warszawie, w ciągu pierwszego kwartału 2018 roku wyłudzono od seniorów ponad 4,3 miliona złotych. W roku 2017 prawie 19 milionów złotych! Policjanci, strażnicy miejscy oraz bankowcy łączą siły w nowej kampanii społecznej, która obejmuje zarówno działania informacyjne, jak i operacyjne.

Metody naciągania osób starszych bazują najczęściej na zaufaniu. Oszuści, podając się za  policję, rodzinę, pracowników ZUS-u, opieki społecznej czy fundacji, bez problemu wchodzą do domu, swoją wizytę tłumacząc koniecznością pobrania zaległej opłaty, albo przeciwnie – przekazania jakichś pieniędzy, bądź zachęcają do wsparcia zbiórki na szczytny cel. Ofiara nieświadomie wskazuje miejsce przechowywania gotówki, a sprawca kradnie oszczędności i inne cenne przedmioty, znajdujące się w mieszkaniu. Podczas rozmowy telefonicznej seniorzy namawiani są na przekazanie komuś albo pozostawienie w jakimś miejscu gotówki lub kosztowności. Często skłania się ich do wypłat oszczędności z banku, a nawet do zaciągania kredytów.

Najważniejsze to zachować zdrowy rozsądek!
1. Bądź ostrożny, czujny i przewidujący.
2. Policja nigdy nie prosi o przekazywanie pieniędzy lub kosztowności obcym osobom ani policjantom.
3. Jeżeli ktokolwiek telefonicznie prosi o pieniądze i masz jakiekolwiek wątpliwości z kim rozmawiasz skontaktuj się z najbliższymi lub policją dzwoniąc pod numer 112.
4. Gdy obce osoby osobiście pojawią się w twoim mieszkaniu - bądź wyjątkowo ostrożny.

Na stronie internetowej www.SeniorzeNieDajSie.pl można znaleźć informacje jakimi metodami posługują się przestępcy i jak reagować w przypadku próby wyłudzenia:

- Na wnuczka: dzwoniący podaje się za rodzinę lub przyjaciela rodziny i prosi o pomoc finansową w związku z wypadkiem, chorobą albo wyjątkową okazją do zarobienia pieniędzy. Sytuacja według dzwoniącego jest nagła i wymaga natychmiastowej reakcji ze strony seniora. Dodatkowo dzwoniący twierdzi, że cała sprawa musi pozostać tajemnicą.
- Na policjanta: dzwoni policjant i informuję, że grupa przestępcza chce ofiarę okraść – np. ze środków finansowych lub lokat w banku i prosi o współpracę.
- Na zaliczkę, przedpłatę czy nadpłatę: nakłanianie do przesłania pieniędzy z góry za jakiś produkt lub usługę lub przekazanie czeku na kwotę wyższą niż ustalona cena, z prośbą o odesłanie nadwyżki środków za pośrednictwem przekazu pieniężnego - czek okazuje się fałszywy.
- Na ofertę pracy: prośba o przesłanie pieniędzy w zamian za przyjętą propozycję zatrudnienia.
- Na loterię, nagrodę: zawiadomienie o wygranej na loterii i prośba o wysłanie pieniędzy, aby móc odebrać nagrodę.
- Na nieruchomość: oferta wynajmu/zakupu nieruchomości i prośba o wysłanie pieniędzy, podając przyczyny, które wydają się wiarygodne, jednak nieruchomość nie jest prawdziwa.
- Na zakupy przez internet: prośba o przesłanie pieniędzy w celu zapłaty za produkt, przedmiot aukcji lub usługę reklamowaną w internecie.
- Na znajomości: ofiara poznaje kogoś przez internet, nabiera zaufania do tej osoby, a następnie jest proszona o przysłanie  pieniędzy.
- Na chwilówkę: propozycja unikalnej promocji uzyskania pożyczki, potem okazuje się, że faktyczne oprocentowanie jest bardzo wysokie.
- Na pracownika administracji, hydraulika, pracownika socjalnego: pod pretekstem wywiadu środowiskowego, sprawdzenia stanu technicznego instalacji w mieszkaniu, wykorzystując chwile nieuwagi, dokonywane są kradzieże pieniędzy lub kluczy do mieszkania.
- Na dostawcę prądu / usług telekomunikacyjnych: w ramach fałszywej promocji podkładane są umowy z zawyżonymi stawkami z inną firmą.

SENIORZE PAMIĘTAJ! ZAWSZE BĄDŹ UWAŻNY, OSTROŻNY I PRZEWIDUJĄCY!
Nie izoluj się – nie trać więzi z rodziną i przyjaciółmi.
Szukaj informacji (internet, prasa, radio, telewizja, instytucje gromadzące i przetwarzające informacje).

Chargeback – skuteczna metoda na nierzetelnych sprzedawców
Wystawcy kart płatniczych nie chwalą się tym zbytnio, a dostawcy usług, na przykład biura podróży – tego bardzo nie lubią. O czym mowa? O procedurze chargeback inaczej nazywanej obciążeniem zwrotnym rachunku klienta. Najogólniej mówiąc jest to forma zabezpieczenia przed nieuczciwymi sprzedawcami. Jednak ta procedura nie chroni wszystkich klientów na rynku. Nie chroni tych, którzy płacą gotówką, ani także tych, którzy płacą za dany produkt czy usługę przelewem bankowym. Mogą z niej korzystać tylko posiadacze kart kredytowych, debetowych i przedpłaconych dwóch organizacji płatniczych VISA i MasterCard.

Płacisz kartą, jesteś lepiej chroniony
Jak działa procedura chargeback i dlaczego jest bardzo wygodna dla konsumenta?
Aby procedura mogła zaistnieć musisz po pierwsze za daną usługę lub dany produkt zapłacić kartą płatniczą VISA lub MasterCard. Po drugie musisz mieć uzasadnione powody do niezadowolenia z jakości towaru lub usługi, za które zapłaciłeś. Jeśli są spełnione te dwie przesłanki to możesz rozpocząć proces reklamacyjny i zainicjować procedurę chargeback. I co bardzo ważne, najczęściej już w momencie rozpoczęcia procedury reklamacyjnej bank zwróci na Twoje konto pieniądze za usługę lub produkt, które reklamujesz. Może się też zdarzyć, że środki wrócą na Twoje konto, ale będą zablokowane do czasu zakończenia procesu reklamacyjnego. Żaden sąd konsumencki, żadna inna procedura reklamacyjna nie działa tak szybko i nie jest tak skuteczna jak chargeback. Ale też nie ma co ukrywać, jest to także silny argument, który zachęca konsumentów do dokonywania płatności kartami obu międzynarodowych organizacji płatniczych.

Jesteś niezadowolony – poskarż się bankowi
Jak należy rozpocząć procedurę chargeback? Jeśli masz uzasadniony powód po prostu skontaktuj się z bankiem wystawcą Twojej karty i złóż reklamację. Szczegółowe informacje o formie i trybie składania reklamacji znajdziesz na stronie internetowej banku albo uzyskasz na jego infolinii.
Na pewno będzie musiał podać swoje imię i nazwisko, numer karty płatniczej, datę i w miarę możliwości godzinę przeprowadzenia transakcji, nazwę podmiotu, który akceptował transakcję i jeśli to możliwe dokładną lokalizację terminala, w którym dokonywałeś płatności, wysokość kwoty transakcji i walutę, w jakiej ją wykonano, i oczywiście powód reklamacji.

W ramach tej procedury po złożeniu przez Ciebie reklamacji bank, który wydał ci kartę przesyła za pośrednictwem systemu organizacji płatniczej Twoją reklamację do akceptanta karty, czyli w uproszczeniu tam gdzie jej użyłeś. Jakie są najczęstsze sytuacje, w których bank wdraża w Twoim imieniu procedurę chargeback? Na przykład nie otrzymałeś całej czy część kwoty z bankomatu, są rozbieżności między kwotą, którą zapłaciłeś przy zakupie, a kwotą, która jest właściwa, dana transakcja była rozliczona kilka razy, transakcję rozliczono w innej walucie niż zaakceptowana przez Ciebie w momencie zakupu, zakupiony towar nie został dostarczony, albo miał wady, zwróciłeś towar, ale nie oddano Ci pieniędzy, usługa zamówiona przez Ciebie było wykonana w nienależyty sposób. W każdej z tych sytuacji i w wielu innych odbiegających od Twoich oczekiwań bank może rozpocząć procedurę chargeback.
Może się okazać, że bank będzie oczekiwał od Ciebie dodatkowych wyjaśnień, być może poprosi o kopię wydruku z terminala potwierdzającą Twoją transakcję. Możliwe też, że będziesz poproszony o zgłoszenie sprawy na policję. Pamiętaj, że bank ma obowiązek odpowiedzieć na Twoją reklamację wraz ze wskazaniem podstawy prawnej.

Płacisz kartą – masz spokojne wakacje
Procedura chargeback jak pokazuje doświadczenie najczęściej przydaje się przy zakupach internetowych i przy kupowaniu wycieczek, szczególnie zagranicznych. W przypadku zakupów internetowych, jeśli zapłacisz za dany produkt używając karty płatniczej masz pewność, że jeśli trafisz na nieuczciwego sprzedawcę lub twój zakup zginie podczas transportu, albo będzie uszkodzony Ty odzyskasz swoje pieniądze. Podobnie w przypadku zakupu wyjazdu z biurem turystycznym, jeśli okaże się na miejscu, że zamiast pokoju z widokiem na morze dostałeś pokój z widokiem na śmietnik to też możesz domagać się zwrotu poniesionych przez Ciebie kosztów.

W najbardziej spektakularny sposób widać przewagę płatności kartami VISA i MasterCard za wakacje w sytuacji, w której dane biuro podróży bankrutuje. W Polsce mieliśmy już do czynienia z bankructwami szeregu biur turystycznych. Okazało się, że te osoby, które zapłaciły kartą za wycieczkę, która się nie odbyła natychmiast odzyskiwały swoje pieniądze, a pozostałe osoby, które wybrały inną metodę płatności często były zmuszone wchodzić na drogę sądową. I niestety często nie odzyskiwały swoich pieniędzy w całości. Z siły procedury chergeback zdają sobie sprawę polskie biura podróży. Niektóre z nich przy zakupach internetowych nie chcą przyjmować płatności przy użyciu karty płatniczej, domagają się przelewu z konta. W takiej sytuacji zastanów się czy nie lepiej zapłacić kartą bezpośrednio w biurze turystycznym czy też może warto wybrać innego touroperatora.

Kiedy zaczynasz dostawać pierwsze pieniądze, czy to od rodziców w ramach kieszonkowego, czy to od dziadków na urodziny i święta, czy to z pierwszej dorywczej pracy, powstaje pytanie, co z nimi robić. Niezależnie od tego, czy wydajesz je na bieżąco, czy odkładasz na przyszłość, nie warto trzymać ich w skarbonce, ale lepiej pomyśleć o ulokowaniu ich w banku, czyli założeniu pierwszego konta albo lokaty.

Trzymanie pieniędzy na koncie bankowym jest dużo wygodniejsze niż wrzucanie ich do skarbonki. Obecnie kontem w banku możesz bowiem zarządzać online, czyli za pomocą komputera, swojego albo rodziców, i przeglądarki internetowej, a nawet telefonu i odpowiedniej aplikacji bankowej. Dzięki temu praktycznie zawsze i wszędzie możesz sprawdzić, ile środków masz na koncie, nie musisz za każdym razem otwierać skarbonki i przeliczać swoich oszczędności.

Dzięki bankowemu kontu zyskasz również większą kontrolę nad swoimi finansami, nauczysz się nimi lepiej zarządzać. W wygodniejszy bowiem sposób, przeglądając historię konta, będziesz mógł sprawdzić, ile pieniędzy i na co wydałeś, i to nie tylko w ostatnim czasie, ale i nawet dużo wcześniej. Dzięki kontu łatwiej będzie ci zaplanować zakup wymarzonego roweru, komputera czy telefonu. Na bieżąco będziesz bowiem mógł śledzić, jakiej kwoty do zakupu ci jeszcze brakuje i ile musisz odkładać pieniędzy, co tydzień czy co miesiąc, aby w zaplanowanym terminie zrealizować swoje marzenie.

Na własnej skórze będziesz mógł przekonać się także, jak działają takie produkty bankowe, jak rachunek czy karta płatnicza wydawana do konta. Nauczysz się, jak z nich korzystać, będziesz wiedział, jak się nimi posługiwać i na co uważać, korzystając z bankomatu, czy sprawdzając stan konta przez internet, jak pilnować swojego PIN-u do karty czy hasła do konta. A taka wiedza jest nie do przecenienie we współczesnym świecie pełnym cyberzagrożeń i z pewnością przyda ci się później, kiedy na twoim koncie stopniowo zaczną pojawiać się coraz większe kwoty i będziesz coraz bardziej narażony na ataki cyberprzestępców. Dzięki praktycznej wiedzy o prowadzeniu konta, już będziesz wiedział, jak nie dać się im oszukać.

Z założeniem konta nie musisz czekać do pełnoletności
Wbrew powszechnej opinii z założeniem konta nie musisz czekać do ukończenia 18. roku życia. Choć, żeby to zrobić wcześniej, będziesz potrzebować pomocy rodziców lub opiekunów. Banki w Polsce mają w swojej ofercie rachunki oszczędnościowe przeznaczone dla młodzieży w wieku 13 – 18 lat, a w niektórych znajdziemy nawet takie, które są skierowane do młodszych dzieci, poniżej 13. roku życia.

Zanim jednak zdecydujesz się na ofertę konkretnego banku, poproś rodziców, aby wspólnie z tobą poszukali najlepszego konta dla ciebie. Oferty bankowe różnią się bowiem pomiędzy sobą zarówno oprocentowaniem środków na koncie – te oczywiście im wyższe, tym lepsze – opłatami za otworzenie i prowadzenie konta – tu z kolei trzeba szukać jak najniższych opłat – czy możliwościami aplikacji mobilnych, na które też warto zwrócić uwagę – bo to od nich zależeć będzie później wygoda korzystania z pieniędzy zgromadzonych na koncie. Poszukajcie zatem wspólnie takiej oferty, która będzie najkorzystniejsza dla ciebie i dostosowana do twoich potrzeb. Przed podpisaniem umowy z konkretnym bankiem, możecie razem odwiedzić oddziały kilku instytucji finansowych, gdzie na pewno uzyskacie wszystkie niezbędne informacje i pomoc w wyborze najodpowiedniejszego rachunku. A na ten wybór warto poświęcić chwilę, w końcu założenie konta ma ci pomóc w zarządzaniu twoimi pieniędzmi, a nie to utrudnić.

Jeśli jednak po jakimś czasie okaże się, że nie wybrałeś najlepiej i nie jesteś do końca zadowolony ze swojego rachunku, pamiętaj, że zawsze masz prawo przenieść swoje pieniądze do innego banku, który w dodatku pomoże ci w załatwieniu niezbędnych formalności.

Twoje pieniądze na koncie mogą „pracować”
Obok „zwykłego” konta, czyli rachunku oszczędnościowo-rozliczeniowego, możesz wybrać również konto oszczędnościowe, na którym twoje pieniądze będą „pracować”. Oznacza to, że do środków, które tam zgromadzisz, bank dołoży jeszcze oprocentowanie w wysokości wymienionej w umowie.
O takim produkcie warto pomyśleć, jeśli planujesz zaoszczędzić nieco większą sumę przed dłuższy czas, masz trochę pieniędzy, których nie planujesz wydać od razu, tylko chcesz je gromadzić na koncie na przyszłość, a przez ten czas również nieco pomnożyć.

Zanim zdecydujesz się, wraz ze swoimi rodzicami, na założenie konta oszczędnościowego, a nie ROR-u, musisz pamiętać, że nie służy ono do bieżących rozliczeń, tylko – jak sama jego nazwa wskazuje – do odkładania pieniędzy. Jeśli zatem wiesz, że pieniądze, które wpłacisz na konto bankowe, zaraz będziesz chciał wydać, albo za ich pomocą będziesz musiał co miesiąc opłacać np. rachunek za swój telefon komórkowy, nie warto się decydować się na rachunek oszczędnościowy. W zamian bowiem za dodawanie odsetek do twoich oszczędności na tego rodzaju koncie, bank będzie prawdopodobnie – w zależności od konkretnej oferty – pobierał dodatkowe opłaty np. za więcej niż jeden przelew w miesiącu z takiego rachunku, czy więcej niż jedną wypłatę środków.

Zanim więc zdecydujesz się na konkretny rodzaj konta, najpierw zastanów się, do czego go potrzebujesz – czy do bieżących rozliczeń: płacenia za zakupy, gry, aplikacje, czy też za rachunki, np. telefoniczne, czy też do odkładania pieniędzy, gromadzenia ich na rachunku na jakiś przyszły zakup, większy wydatek, czy po prostu na wszelki wypadek.

Oszczędności długofalowe umieść na lokacie
Temu drugiemu celowi służy jeszcze jeden produkt bankowy, który mogą założyć ci rodzice i którym możesz zarządzać, jeśli skończyłeś 13 lat – a mianowicie lokata bankowa. Ona również służy odkładaniu środków, do których doliczane będzie oprocentowanie, ale w przeciwieństwie do konta oszczędnościowego, wpłaconymi już raz na nią środkami nie będziesz mógł tak swobodnie dysponować, czyli wypłacać ich w dowolnym momencie, bez ryzyka utraty odsetek. Co to oznacza? Lokaty bankowe działają w ten sposób, że powierzamy nasze pieniądze bankowi na określony w umowie czas i dopiero po nim dostajemy nasze środki z powrotem, dodatkowo powiększone o znowu określone w umowie odsetki. Może to być kilka miesięcy, rok, dwa lata, a nawet dłużej. Na ogół regułą jest, że im dłuższy czas, na jaki zakładasz lokatę, tym jej oprocentowanie, a więc odsetki, które otrzymasz po jej rozwiązaniu będą wyższe.

Jednak wycofanie pieniędzy przed upływem tego czasu na ogół wiąże się z utratą tych odsetek, a jeśli już nastąpi ich wypłata, to będą one odpowiednio przez bank pomniejszone. Większość ofert lokat bankowych określa również minimalną kwotę, jaką na taką lokatę trzeba wpłacić. Może to być np. 500 zł, 1 tys. zł, 2 tys. zł czy 5 tys. zł.  Jeśli więc masz odłożoną większą sumę pieniędzy, które dostałeś np. na urodziny, zakończenie szkoły czy komunię, i nie chcesz ich wydawać przez jakiś czas, warto rozważyć założenie lokaty bankowej, na której twoje oszczędności przez ten okres dodatkowo urosną. W przeciwieństwie do konta oszczędnościowego, nie będzie cię również kusiło „podbieranie” jakiejś kwoty z twoich oszczędności.

Nauka zarządzania finansami nie jest łatwa, ale na pewno najlepiej zacząć ją jak najwcześniej. Czas, jaki poświęcisz na poznanie produktów bankowych, nauczenie się, jak one działają, zaprocentuje w późniejszym dorosłym już życiu, kiedy będziesz miał więcej pieniędzy do dyspozycji i poważniejsze decyzje, co z nimi zrobić, do podjęcia.

Program sektorowy „Bankowcy dla Edukacji” to jeden z największych programów edukacji finansowej w Europie. Jest on realizowany od 2016 r. z inicjatywy Związku Banków Polskich przez Warszawski Instytut Bankowości. Jego celem jest edukowanie uczniów, studentów i seniorów w zakresie podstaw praktycznej wiedzy dotyczącej ekonomii, finansów, bankowości, przedsiębiorczości, cyberbezpieczeństwa i obrotu bezgotówkowego.
Zapraszamy na stronę www.bde.wib.org.pl

Podpis elektroniczny lub profil zaufany
Jak załatwić sprawy urzędowe bez ruszania się z fotela. To możliwe. Potrzebny jest jednak do tego bezpieczny podpis elektroniczny lub Profil Zaufany.
Wystawanie w kolejkach w urzędzie, szpitalu, czy Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych może być bardzo uciążliwe, szczególnie dla osób starszych. Tego trudu przy załatwianiu rożnego rodzaju formalności zaoszczędzą nam dwa nowoczesne narzędzia potwierdzające naszą tożsamość na odległość. Dzięki ich wykorzystaniu nie będziemy musieli osobiście fatygować się z dowodem osobistym do różnego rodzaju instytucji, wystarczy nam komputer z dostępem do Internetu.

E-podpis tak samo ważny jak własnoręczny a jest dużo bezpieczniejszy
Pierwszym z tych rozwiązań jest bezpieczny e-podpis. Jest on tak samo ważny jak podpis własnoręczny. Możemy go jednak złożyć na odległość, potwierdzając w ten sposób różnego rodzaju deklaracje podatkowe, pisma urzędowe, podania o udostępnienie dokumentacji medycznej, czy umowy zawierane z innymi osobami, czy firmami.

Stosowanie takiego rodzaju e-podpisu jest nawet bezpieczniejsze niż odręczne sygnowanie dokumentów, jest on bowiem nie do podrobienia. Bezpieczny podpis elektroniczny ma określoną strukturę, a także powstaje przy użyciu odpowiednich algorytmów kryptograficznych. Jest on przypisany tylko i wyłącznie do jednej osoby i składany jest przy pomocy urządzeń i danych właściwych tylko dla niej. Jego złożenie zaś pod jakimś podaniem, umową, deklaracją sprawia, że od tego momentu wszystkie zmiany dokonane w takim dokumencie będą od razu widoczne. Uniemożliwia to więc dopisanie czegoś czy też usunięcie w dokumencie bez wiedzy osoby, która potwierdziła go e-podpisem.

Zakup sprzętu i opłaty roczne
Rozwiązanie to wiąże się jednak z pewnymi stałymi kosztami. Na początku trzeba zainwestować w certyfikowany zestaw z odpowiednim urządzeniem, które pozwoli składać e-podpis. To wydatek rzędu 250 - 300 zł. Później, co roku, konieczne będzie odnowienie abonamentu, co kosztuje ok. 100 zł.
Zestaw pozwalający na składanie tego rodzaju e-podpisu można kupić tylko i wyłącznie u producentów certyfikowanych przez państwo.
W skład zestawu wchodzi karta kryptograficzna, na której będzie przechowywany certyfikat właściwy danej osobie, czytnik tejże karty, który należy podłączyć do komputera, i płyta z odpowiednim oprogramowaniem, które trzeba na komputerze zainstalować.

Potrzebny będzie certyfikat kwalifikowalny
Zanim będzie można rozpocząć sygnowanie dokumentów bezpiecznym e-podpisem, konieczne będzie uzyskanie odpowiedniego certyfikatu i wgranie go na kartę kryptograficzną. Aby to zrobić, należy wygenerować na komputerze właściwe dokumenty, które trzeba dostarczyć do wystawcy e-podpisu. Najlepiej zrobić to osobiście. Listę punktów można sprawdzić na stronie internetowej konkretnego producenta, lub dzwoniąc na jego infolinię. Dokumenty można wysłać też pocztą. Nie obejdzie się jednak wówczas bez notarialnego potwierdzenia tożsamości i podpisu. Producenci oferują również odbiór dokumentów bezpośrednio od klienta.

Po uzyskaniu certyfikatu, co będzie trochę trwało, od możliwości korzystania z e-podpisu dzieli już tylko zarejestrowanie się na stronie internetowej producenta.
Samo stosowanie podpisu elektronicznego jest dużo prostsze niż jego uzyskanie. W aplikacji wystarczy wybrać dokumenty, które chce się w ten sposób sygnować, i kliknąć w polecenie „Podpisz”.

Zakładanie Profilu Zaufanego
Załatwienie szeregu spraw urzędowych przez Internet w serwisach administracji publicznej, umożliwia również drugie rozwiązanie, czyli Profil Zaufany. Można go założyć, wykorzystując certyfikat kwalifikowany. Jego posiadacz musi jedynie wejść na stronę Profilu Zaufanego (https://www.pz.gov.pl/), kliknąć polecenie „Zarejestruj się” i wybrać opcję „Chcę logować się certyfikatem kwalifikowanym”.
Jednak Profil Zaufany może założyć każdy, również osoby nieposiadające takiego certyfikatu.
Można to zrobić na tej samej stronie Profilu Zaufanego czy też stronie ePUAP (http://www.epuap.gov.pl). Niezbędnym krokiem w procesie zakładania Profilu Zaufanego będzie potwierdzenie danych w jednym z wielu punktów, które znajdują się w całej Polsce. Ich listę można znaleźć tutaj
(https://pz.gov.pl/pz/confirmationPointAddressesList).

Profil Zaufany można stworzyć również za pośrednictwem systemu bankowości internetowej, o ile tylko dany bank oferuje taką usługę. Wystarczy wówczas po zalogowaniu się do systemu wypełnić odpowiedni formularz, potwierdzić operację bankowym kodem i gotowe.

Katalog spraw, które można załatwić przez Internet
Można przystąpić do załatwienia konkretnych spraw urzędowych. Ich katalog jest szeroki, od składania i sprawdzania dokumentów w ZUS czy urzędzie skarbowym, poprzez złożenie podania o poświadczenie niezalegania z podatkami, czy wydanie Europejskiej Karty Ubezpieczenia Zdrowotnego, po wnioskowanie o różnego rodzaju zasiłki czy świadczenia. Listę wszystkich spraw można znaleźć na tej stronie
(https://epuap.gov.pl/wps/portal/strefa-klienta/katalog-spraw).

Gwarantem bezpieczeństwa Profilu Zaufanego jest system ePUAP, a jego działanie opiera się, tak samo jak w przypadku bezpiecznego e-podpisu, na technologiach kryptograficznych. Wysłanie każdego e-dokumentu musimy natomiast potwierdzić kodem autoryzacyjnym.
Wybór pomiędzy e-podpisem a Profilem Zaufanym

Profil Zaufany jest usługą bezpłatną, w przeciwieństwie do bezpiecznego e-podpisu. Do korzystania z tego ostatniego potrzeba odpowiedniego sprzętu, a w przypadku Profilu Zaufanego wystarczy komputer z dostępem do Internetu. Ponadto założenie Profilu Zaufanego zajmuje mniej czasu, a na uruchomienie e-podpisu trzeba trochę poczekać. Niemniej ten ostatni oferuje szereg możliwości, których Profil Zaufany nie ma, jak chociażby zawieranie umów z firmami czy osobami fizycznymi.

Wybór pomiędzy tymi metodami potwierdzającymi naszą tożsamość na odległość, powinien zależeć od tego, do czego takiego rozwiązania potrzebujemy. W niektórych przypadkach warto będzie zainwestować w e-podpis, np. gdy ktoś prowadzi działalność gospodarczą i często zawiera umowy z kontrahentami. Gdy zaś zależy nam głównie na łatwiejszym kontakcie z administracją publiczną, wystarczy może Profil Zaufany. Nic nie stoi również na przeszkodzie, aby – jeśli tylko tego potrzebujemy – zdecydować się na obydwa rozwiązania.

Jak bezpiecznie kupować w sieci
Ruch w sieci internetowej, tak jak ruch drogowy, wymaga od nas przestrzegania pewnych reguł bezpieczeństwa.
Nikt rozsądny nie przechodzi przez ulicę przy czerwonym świetle. Jeśli nie ma sygnalizacji świetlnej, to przed przejściem należy spojrzeć w lewo, potem w prawo, jeszcze raz w lewo i po stwierdzeniu, że nie nadjeżdża żaden pojazd, może spokojnie przejść na drugą stronę ulicy. Tak samo nikt rozsądny nie daje nieznanej osobie swojego portfela z pieniędzmi. A właśnie tak często robimy w Internecie, kiedy nie przestrzegamy podstawowych zasad bezpieczeństwa i przelewamy swoje pieniądze na konta przestępców lub też dajemy im dostęp do naszych wrażliwych danych, i w ten sposób pozwalamy się okraść.

Bezpieczny komputer – to podstawa
Jeśli decydujemy się robić zakupy w sieci, to też musimy zadbać o swoje bezpieczeństwo. Przede wszystkim nasz komputer musi być bezpieczny. Na bezpieczeństwo naszego komputera składają się dwa elementy: nasze zachowanie w sieci i zainstalowane oprogramowanie.
Jeśli nie prowokujemy losu i nie wchodzimy na podejrzane strony, to jest wysoce prawdopodobne, że sami nie ściągniemy do swojego komputera złośliwego oprogramowania, które może ułatwić przestępcom okradzenie nas. Nie powinniśmy też sami instalować na komputerze oprogramowania z nieznanych źródeł czy nielegalnych kopii oprogramowania znanych firm.

Ważny program antywirusowy
Jeżeli ostrożnie zachowujemy się w sieci, mamy legalne oprogramowanie, to jeszcze potrzebny będzie nam strażnik naszego komputera, czyli program antywirusowy, który chroni nas także przed oprogramowaniem szpiegującym. Co ważne nasz program antywirusowy musi być na bieżąco aktualizowany przez dostawcę tego programu. Koszt takiego rozwiązania to kwota ponad stu złotych w skali roku. Istnieje także darmowe oprogramowanie antywirusowe, które można ściągnąć z internetu. Do nas należy decyzja, które oprogramowanie wybrać. Płatne czy bezpłatne. Najlepszym wyjściem jest skorzystanie z rady kogoś kto już od dawna korzysta z komputera. Niektóre banki proponują swoim klientom oprogramowanie antywirusowe. Często można z niego korzystać przez kilka miesięcy, a potem kupić je po promocyjnej cenie.
Tak „uzbrojeni” możemy przystąpić do zakupów w internecie. Zakupy w sieci oznaczają, że zaczynamy wchodzić na strony, których do tej pory nie odwiedzaliśmy i nie wiemy czy są bezpieczne.

Nie ufaj linkom, załącznikom i wyszukiwarkom
Ważne jest to jak dotrzemy na taką stronę. Należy unikać wchodzenia na daną witrynę z linków, które otrzymujemy w wysyłanych do nas wiadomościach elektronicznych, ani też nie powinniśmy wchodzić na stronę klikając w znaleziony w wyszukiwarce adres. Może się bowiem okazać, że ktoś chce nas zwabić na stronę o podobnej nazwie do tej, którą rzeczywiście jesteśmy zainteresowani. Dlatego za każdym razem powinniśmy sami wpisywać w przeglądarkę adres sklepu czy serwisu, a nawet banku w którym mamy konto.

Kłódka i https
Przede wszystkim należy stwierdzić czy przy nazwie witryny, na której chcemy robić zakupy, widnieje napis https zamiast http. Powinniśmy także widzieć symbol kłódki, który oznacza bezpieczne połączenie internetowe. Były już jednak przypadki ataków na internautów przy użyciu autentycznych certyfikatów na fałszywych stronach. Aby wyeliminować to ryzyko należy kliknąć w symbol kłódki na witrynie i wyświetlić informacje na temat certyfikatu bezpieczeństwa danej witryny. W przypadku najpopularniejszej w Polsce witryny zakupowej czyli allegro.pl, po kliknięciu w kłódkę pojawi się podobnie wyglądająca informacja:

Jeśli klikniemy w prostokąt z napisem „wyświetl certyfikat” powinien pojawić się podobnie wyglądający komunikat:





Jeśli klikniemy w prostokąt z napisem „wyświetl certyfikat” powinien pojawić się podobnie wyglądający komunikat:

Można także skorzystać z pomocy najpopularniejszej w Polsce wyszukiwarki internetowej google. Wystarczy wkleić w wyszukiwarkę poniższy link i na końcu wpisać adres sprawdzanej strony. W naszym przypadku będzie to allegro.pl

http://www.google.com/safebrowsing/diagnostic?site=adres_strony