Przychodnia dla Zwierząt w dobie pandemii - Gmina Rzgów

Przychodnia dla Zwierząt w dobie pandemii

zdjęcie
Rozmowa z doktorem weterynarii Adamem Krajewskim, prowadzącym Przychodnię dla Zwierząt w Rzgowie.
Czy w stanie zagrożenia wirusem lecznica wypełnia swój obowiązek?
Tak, aczkolwiek wciąż obowiązują rygory sanitarne. W środku może przebywać tylko jedna osoba z pacjentem, w masce ochronnej. Musi zdezynfekować ręce. Na swoją kolejkę czekamy na zewnątrz bez względu na liczbę osób oczekujących. Porównując czerwiec do czerwca zeszłego roku odnotowaliśmy spadek ruchu o około jedna piątą. Dramatu nie ma.

A jaka jest obecnie specyfika zachorowalności zwierząt?
Na początku krążyła bzdurna plotka o tym, że nasze zwierzęta domowe mogą przenosić wirusa. Ale to się da racjonalnie wytłumaczyć ludziom. Nie było żadnych próśb o eutanazję zwierząt w związku z epidemią.

A z czym są problemy?
Kleszcze to wielki problem w tym roku. Odnotowujemy dwa do trzech zakażeń odkleszczowych tygodniowo. Niektórzy posiadacze zwierząt mają wiedzę o objawach, niektórzy – nie. Babeszjoza – wirusowa choroba, na którą poprzez kleszcze mogą zarazić się psy i koty - jest bardzo groźna dla naszych ukochanych czworonogów. Może powodować ciężką chorobę lub nawet zejście, gdy zostanie wykryta dopiero w zaawansowanym stadium.

Wirus babeszjozy atakuje układ krwionośny. Powoduje wymioty, osłabienie, apatię, anemię, krwawe oddawanie moczu, uszkodzenie narządów np. nerek. Pajęczaki – kleszcze są obecnie o tyle zdradzieckie, że nie występują tylko na pojedynczych drzewach, w lasach i na terenach zakrzaczonych, ale również na zwykłej trawie. Profilaktyka polega na tym, aby sprawdzić, czy kleszcz nie wkręcił się w nasze ciało (kleszcz wywołuje zapalenie mózgu lub boreliozę), a później dopiero oglądamy psa. W przypadku długiej sierści wypatrzenie kleszcza jest trudne. Wykorzystajmy to, że kleszcz po wypiciu krwi zwiększa swoją objętość i wtedy jest dobrze widoczny. Leczenie zwierzęcia domowego może być efektywne pod warunkiem wczesnego zgłoszenia się do lekarza weterynarii.

Czy w lecznicy są warunki do pomocy dzikiej zwierzynie, zranionej w wypadkach drogowych?
Leczenie poszkodowanych zwierząt z naturalnego środowiska jest trudne i niefektywne. Wyleczona ofiara, ale z pourazowymi defektami - w swoim środowiska ma niewielkie szanse na przetrwanie. W tej sytuacji do rannego dzika wzywa się myśliwego, aby ulżył w cierpieniu.

Mieszkańcy naszej gminy decydują się na leczenie operacyjne lub inne kosztowne swoich pupili?
Tak, zwierząta cierpią jak my na ciężkie choroby przewlekłe: na cukrzycę, nowotwory, na schorzenia alergiczne. W tym ostatnim przypadku sygnałem ostrzegawczym są pojawiające się zmiany skórne: wyłysienia, otwierające się rany, silny świąd itd. Alergie mają charakter pokarmowy, ale mogą być spowodowane przez pyłki roślinne. Rzadziej kłopoty sprowadza ukąszenie pchły.

Zdarzaja się egzotyczni pacjenci?
Najczęściej są to papugi, szczygły syberyjskie i kanarki. Nie słyszałem, aby ktoś w gminie Rzgów hodował węże albo jaszczurki. Takie przypadki musiałbym odesłać do wyspecjalizowanej lecznicy w Łodzi lub lekarza weterynarii, leczącego zwierząta w ogrodzie zoologicznym.

Tekst i fot. Włodzimierz Kupisz
powrót