Samorząd budujący 30 lat - Gmina Rzgów

Samorząd budujący 30 lat

zdjęcie
W Rzgowie, 27 maja 1990 r. odbyły się I wybory do Rady Gminy, które wprowadziła nowa Ustawa o samorządzie terytorialnym. Był to w całej Polsce początek samorządności.
   - Co się zmieniło? Gminy uzyskały więcej samodzielności w gospodarowaniu pieniędzmi. W ciągu dwóch pierwszych kadencji Zarząd Gminy był formalnie organem wykonawczym, a uchwały podejmowała Rada Gminy. W praktyce i tak wójt zastępował zarząd, bo podejmował decyzje „w sprawach niecierpiących zwłoki, związanych z bezpośrednim zagrożeniem interesu publicznego” jak to określała ustawa – wspomina Piotr Salski, społeczny zastępca wójta I kadencji, który był radnym pięciu kadencji. – Rada Gminy liczyła przez trzy kadencje po dwudziestu rajców, dziś – piętnastu. W pierwszych 12 latach radni wybierali wójta, potem tę funkcję powierzano dopiero w wyniku wyborów powszechnych.

Zupełnie jak za króla Kazimierza
   - W gminie Rzgów wprowadzenie przepisów o samorządzie terytorialnym od samego początku wywołało społeczny entuzjazm – zapewnia P. Salski. – Pamiętam, że całymi rodzinami w niedzielę spacerowało się koło budowy pierwszej oczyszczalni ścieków. Byliśmy dumni, że to pierwsza w okręgu łódzkim oczyszczalnia biologiczna. Albo inny przykład. Inżynier rolnik Tadeusz Salski, inspektor Wojewódzkiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego podarował na licytację społecznemu komitetowi wod. kan. cykl amatorskich obrazów. Dziś trudno byłoby uwierzyć jak wówczas zażarcie licytowaliśmy.

Zwykłego człowieka interesuje głównie to, co się zmienia za oknem. W minionej epoce przyzwyczaił się do tego, że gdy pod koniec tygodnia sprzątało się w domach, nieczystości nieprzerwanie płynęły rynsztokami w kierunku Neru.  Nieoczekiwanie zaczęło się zmieniać na dużą skalę.  Używając przykładu Kazimierza Wielkiego, króla który zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną – można tak samo spuentować zasługi trzydziestu lat samorządności w gminie Rzgów. Nie ma w tym krzty przesady.

    - Trzydzieści lat temu sporządzałem pierwszą ocenę gminy jeżdżąc od wsi do wsi – opowiada Jan Mielczarek, I wójt, a później I burmistrz Rzgowa. - W jednej miejscowości zobaczyłem obrazki, dziś trudne do uwierzenia: gliniana polepa w chacie, zaniedbane dzieci, gospodarz wodzący pijanym wzrokiem... Przygotowując ocenę szukałem odpowiedzi na pytanie, co jest najważniejszą potrzebą danego środowiska. We wtorek, w dniu przyjęć interesantów spotykałem się z wieloma ludźmi, którzy opowiadali o tym, co ich gnębi, co ich denerwuje, co by tu zmienić. Kiedyś ksiądz proboszcz widząc tłum interesantów przed drzwiami mówi do mnie: Wójcie, ja ci tu konfesjonał ściągnę...

Gdy królowały „kocie łby”
   - One panowały na 80 procentach ulic w Rzgowie – szacuje Marek Bartoszewski od trzydziestu lat przewodniczący, a ostatnio wiceprzewodniczący Rady Miejskiej. – Wybrukowane były Łódzka i Tuszyńska. Na Pabianickiej i Grodziskiej był asfalt, bo to droga wojewódzka. Przyjęliśmy z wójtem zasadę, że najpierw w ulicy zakładamy wodociąg z kanalizacją, a dopiero później asfaltujemy, żeby dwa razy nie niszczyć nawierzchni: tak było z placem 500-lecia, ulicami: Przejazd, Długa, Ogrodowa, Nadrzeczna czy Cmentarna.

   - Gmina w 1990 r. była zelektryfikowana, a 80 proc. gospodarstw domowych w śródmieściu Rzgowa miało dostęp do gazu ziemnego – mówi P. Salski. – W I kadencji gaz był podłączany w północnej części Rzgowa  w rejonie: Łódzka –Ustronna – Słoneczna – Bema - Graniczna oraz w Starowej Górze np. w rejonie ul. Gruntowej. Jednak infrastruktura techniczna w innych dziedzinach wymagała jeszcze mnóstwa nakładów.

    W Grodzisku woda w kranach popłynęła w maju 1979 r. Wodociąg był już w Bronisinie Dworskim od 1983 r. , kiedy przyłączyło się do niego 99 rodzin. W Gospodarzu społeczny komitet budował go w latach 1985-1989. W Rzgowie ludzie poszli po rozum do głowy dopiero wtedy, gdy zaczęło ubywać wody w przydomowych studniach, a zapotrzebowanie na nią gwałtownie rosło. W latach 80. i 90. rzgowianie już bardzo byli zainteresowani dostępem do bieżącej wody, założeniem łazienki z wc w domu.  Na gwałt zmieniały się standardy życia w zupełnie nowej rzeczywistości. Społeczny Komitet Budowy Wodociągu i Kanalizacji działający w latach 1990-2000 dał początek wielkim inwestycjom w gminie. Bank Spółdzielczy na tak zbożny cel chętnie pożyczał, a na zebraniach komitetowych jeden sąsiad żyrował drugiemu kredyty aż miło. Samorząd brał na siebie inwestycje, ale publiczny grosz trzeba było liczyć tak samo jak planując domowy budżet.

   - W latach 1979-1993 pracowałem w Wojewódzkim Zakładzie Usług Wodnych w Konstantynowie, byłem konserwatorem wodociągu – przypomina M. Bartoszewski. - Moje doświadczenie w tej firmie okazało się bardzo cenne. Wykorzystałem je tutaj. W Rzgowie pierwotnie miała powstać hydrofornia przy ul. Zielonej, ale tu był teren podmokły. Trzeba by było posadowić budynek na 11-metrowych palach. To ówcześnie trzykrotnie podrożyłoby wydatki w porównaniu z alternatywną lokalizacją przy ul. Górnej. Ta zaś hydrofornia pracuje do dzisiaj. Niedawno przeszła głęboką modernizację.

Złoty do złotego, milion do miliona
   - W społecznym komitecie wod.kan. było zapisanych 700 rodzin ze Rzgowa – opowiada J. Mielczarek. – Podobnie aktywne były komitety na wsi. Jak finansowaliśmy budowy? Mówiąc obrazowo, na każdą złotówkę wpłaconą przez mieszkańca przypadała złotówka dofinansowania z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Mnie było wciąż mało. Jeździłem do Warszawy i w rezultacie udało się uzyskać po złotówce z trzech różnych resortów na każdą złotówkę wpłaconą przez mieszkańców. Te ministerstwa nawzajem nie wiedziały, że pomagają nam. To nie było zresztą zabronione. Udało się tę praktykę stosować do czasu, do kiedy nie zajęła się tym Regionalna Izba Obrachunkowa.

   - Część dochodów własnych przekazywaliśmy do Skarbu Państwa, a do 18 procent pozostawało w budżecie gminy – mówi Jerzy Owczarek, skarbnik gminy od czerwca 1990 roku do lipca 2007 roku. -  Do ustalenia wartości procentowej brano pod uwagę wykonania dochodów z lat ubiegłych. Gmina Rzgów musiała zacząć wpłacać tzw. "janosikowe". W kolejnych latach  nastąpił szybki wzrost dochodów własnych, głównie z opłat targowych i sprzedaży majątku gminnego począwszy od  1993 roku, a także z tytułu podatku od nieruchomości. Gmina otrzymywała również dotacje na zadania zlecone oraz subwencję na oświatę (tzw. " pieniądze znaczone").

    - Zasady finansowania inwestycji w gminie zależały w dużej mierze od osiąganych dochodów własnych. Starając się o pomoc na budowę wodociągów, kanalizacji czy oczyszczalni ścieków, gmina musiała zaangażować środki własne, które należało  wykazać we wniosku o dofinansowanie inwestycji. Na początku lat dziewięćdziesiątych głównym źródłem dofinansowania były fundusze ochrony środowiska,  zarówno Wojewódzki Fundusz jak i Narodowy Fundusz. Gmina korzystała z pożyczek na te cele. Istniała możliwość umorzenia połowy pożyczki pod warunkiem wykonania zadań w określonych terminach. Zależał  to również od liczby mieszkańców, którzy powinni skorzystać z tych inwestycji. Po wejściu do UE, nasza gmina również w dużej mierze korzystała ze środków europejskich. Nie planowano inwestycji, które mogłyby zagrozić nadmiernym deficytem.

   Nie tylko inwestycje pochłaniały lwią część budżetu. - Gmina pokrywała z dochodów własnych  wydatki na oświatę w około  30 procentach, a nawet i więcej w latach, w których następowały rozbudowy obiektów szkolnych - dodaje b. skarbnik J. Owczarek. - Subwencja oświatowa nie pokrywała wydatków jakie gmina musiała corocznie ponosić w dziale "Oświata i wychowanie".

Gimnazjum w miejscu stołówki i biblioteki
   - W 1999 r. wypadła reforma oświaty i trzeba było utworzyć od  zera Gimnazjum im. Kazimierza Jagiellończyka – wspomina Jadwiga Pietrusińska, członek Zarządu Gminy, zastępca wójta i wiceburmistrz do 2014 r. – To było wielkie wyzwanie. Aby gimnazjaliści mieli gdzie się uczyć, potrzebny był remont adaptacyjny części Szkoły Podstawowej im. Jan Długosza, w której znajdowały się m. in. stołówka oraz biblioteka. Jak wszystkie inwestycje w gminie Rzgów, wszystko działo się szybko, bo było nadzwyczaj pilne i bardzo potrzebne.

   Oświata generuje inwestycje na wsi.  W latach 1993-1998 działa aktywnie Społeczny Komitet Rozbudowy Szkoły Podstawowej w Kalinie. Wspólnie z Urzędem Gminy udaje się szkolny budynek zmodernizować i rozbudować. W 2002 r. powstaje sala gimnastyczna.

   - Aby samorząd zapewnił mieszkańcom godziwe warunki życia, palącą potrzebą jest rozwijanie ochrony zdrowia - zauważa b. wiceburmistrz J. Pietrusińska. – Stary ośrodek zdrowia przy ul. Rawskiej z wejściem na piętro od podwórka, ciasny, coraz bardziej zdegradowany technicznie nie spełniał współczesnych wymogów. Sytuację radykalnie poprawiło w 1978 r. przejęcie jego roli przez obecną Gminną Przychodnię Zdrowia przy ul. Ogrodowej. Na przełomie wieków samorząd przejął ją od ZOZ Górna w Łodzi. Odtąd mieliśmy wpływ na wybór kierownika, Rady Społecznej, kształtowanie profilu zatrudnienia czy specjalności.

   - Nie łudźmy się, ale przychodnia w gminie miejsko-wiejskiej jest w stanie zapewnić tylko podstawową opiekę lekarską, stomatologiczną, pielęgniarską, czy położniczą. To sukces, że dyżurują tu lekarze reprezentujący tak wiele specjalności, a budynek jest systematycznie modernizowany. 

Rzgów ważny, teren nieważny?
    Początki samorządu w gminie Rzgów nie były tylko czasem pięknych inicjatyw obywatelskich, mądrych i dalekowzrocznych decyzji władzy, ale rodziły także spory o kwestie zasadnicze. Rzgów otrzymywał na inwestycje relatywnie najwięcej pieniędzy z kasy gminnej. To rodziło poczucie niesprawiedliwości w nowych czasach, kiedy właśnie najbardziej liczono na sprawiedliwość.

   - To były poważne dyskusje, ale mieszkańcy Starowej Góry, którzy nawet w pewnym okresie chcieli przyłączyć się do Łodzi, żeby szybciej mieć wodociąg z kanalizacją – nawet oni nie wysłali żadnego dokumentu do władz centralnych z propozycją secesji – zapewnia Jan Mielczarek. - Ja powtarzałem cierpliwie – skończmy robotę w Rzgowie, a potem inwestycje przeniesiemy np. do Starowej Góry. Tu na kanalizację czekali mieszkańcy 50 ulic. Ówczesny budżet gminy mógł udźwignąć inwestycję na dwóch ulicach w ciągu roku. Szybciej można było tylko dzięki dofinansowaniu zewnętrznemu. A na to nie było realnych widoków jeszcze przez ponad dwie dekady!

    - Z tym pomijaniem potrzeb terenu to był mit – zapewnia M. Bartoszewski. – Przed 1990 r. istniał „trójkąt bermudzki” Czyżeminek-Guzew-Prawda. To zwyczajowe określenie tutejszego zespołu wsi bez infrastruktury technicznej. Dopiero dzięki samorządowi powstały w owym „trójkącie” nowe wodociągi z hydrofornią w Czyżeminku. W Romanowie mieszkańcy mieli wodę bieżącą tylko sezonowo - 7 miesięcy w roku, bo byli uzależnieni od pompy w ogródkach działkowych „Wełny”.  Jeszcze w I kadencji gmina kupiła prywatną działkę i uruchomiła na niej nową pompę, którą podłączyło się do sieci. Gdy później w „Wełnie” mieli awarię pompy, korzystali z gminnej.

   - Istnienie wodociągu  gminnego utwierdziło Antoniego Ptaka w przekonaniu, że Rzgów odpowiada jego wizji umieszczenia tutaj centrum handlu detaliczno-hurtowego odzieżą – przekonuje P. Salski.  

Pamięć o czerwonych autobusach
   - Z łezką w oku wspominam czerwone autobusy MPK, finansowane w latach 80. jeszcze przez państwo – mówi M. Bartoszewski. - Kiedy jeden zepsuł się na placu 500-lecia, dosłownie w ciągu 20 minut podjechał autobus techniczny. Za czasów samorządu dostaliśmy ofertę MPK na utrzymanie linii tramwajowej „42”. To była kwota w wysokości połowy budżetu gminy. Nie było nas stać. Radni najpierw zawiesili tę linię, a w 1996 r. ją zlikwidowali. Dosłownie, tylko kilku mieszkańców pytało mnie, co dalej z tramwajem.

   - W miejsce tramwaju gmina kupiła dwa nowe autobusy. To była dla mnie kontrowersyjna decyzja, bo gminie nie powinna być przewoźnikiem. Mniej więcej po roku w 1994 r. autobusy zaczęły szwankować, a mieszkańcy denerwować się z powodu ich niepunktualności.  Wskutek naszych starań, linie przejął PKS i odkupił od nas autobusy. Ten przewoźnik obsługiwał gminę Rzgów aż do pandemii. Teraz gmina musiała znaleźć prywatnego przewoźnika na miejsce PKS. Byliśmy zadowoleni z linii T Pabianice - Rzgów - Centrum Handlowe „Ptak” oraz z autobusów MPK.

   Dla usprawnienia przewozu uczniów, niedawno gmina zakupiła nowy bus mercedes.

Urbanistyczna wyspa
   Skupienie w jednym miejscu Szkoły Podstawowej im. Jana Długosza, Przedszkola Publicznego na 250 dzieci, Hali Sportowej GOSTiR im. Konrada Kobusa, szalenie popularnego stadionu Orlika, Domu Kultury z halą widowiskową na miarę ambitnego miasta, Gminnej Biblioteki Publicznej z 27 tysiącami woluminów, terenu rekreacyjnego z wiatą nad Strugą to urbanistyczny majstersztyk. W jednym miejscu w spokojnej okolicy powiązano szereg funkcji użyteczności publicznej. Co ciekawe, ten sukces nie miał jednego ojca. Nie było jednej idei przewodniej. Kompleks rozwija się w miarę... potrzeb. Projekty powstawały jeden po drugim, nigdy nie jako spójna całość.

   Kompleks oświatowo-sportowo-rekreacyjny niewiarygodnie szybko rozwinął się, bo GS i SKR w nowej rzeczywistości ekonomicznej wyzbywały się zbędnych nieruchomości. Nie każdy pamięta, że Hala Sportowa GOSTiR stoi tam, gdzie kiedyś ciągnęły się magazyny węgla, materiałów budowlanych i nawozów sztucznych.

   Dziś można cieszyć się z użyteczności tego kompleksu, ale na początku było „po schodach”. Radnych poróżniła cena nieruchomości geesowskich – chodziło o pół miliona złotych. Dla niektórych było za drogo, ale zwyciężył głos większości samorządowców. Tymczasem ceny nieruchomości rosły w takim tempie, że zwłoka o rok czy dwa doprowadziłaby do tego, że trzeba by zapłacić niebotyczną kwotę albo kto inny pobudowałby się tym miejscu.

   Pierwotne pomysły mówiły o konieczności budowy krytej pływalni, a później domu kultury i nowej siedziby GOSTiR-u. Życie jednak zweryfikowało te pomysły. Bardziej potrzebna i to od zaraz była Hala Sportowa GOSTiR-u. Uczniowie SP i Gimnazjum nie mieścili się w starej sali gimnastycznej. Musieli mieć halę, którą łatwo podzielić kotarami na trzy sektory – w zależności od potrzeb. Co ciekawe, hala przez parę lat zastępowała także Dom Kultury, który dopiero był na deskach projektantów.

   A co z pływalnią? Blisko jest „Wodnik” w Tuszynie. Gmina Rzgów organizowała transport autokarowy dla uczniów, korzystających z pływalni w ramach wuefu. Chętnych była garstka. Czy, gdyby wybudować pływalnię za 15 milionów to chętnych byłoby więcej? Raczej nie, jednak działka czeka. Może będą bardziej racjonalne pomysły.

Czas spełniania marzeń bez granic
   1 stycznia 2006 r. symbolem skoku cywilizacyjnego gminy Rzgów było odzyskanie praw miejskich,  odebranych przez cara za popieranie powstania styczniowego 1863/1865 roku. Rzgów mógł zostać miastem przede wszystkim dzięki temu, że posiadał wodociąg i kanalizację. Samorząd powiększył i zmodernizował ratusz. Jak mówi J. Mielczarek, niech posłuży trzysta lat. Mimo gorących sporów na sesjach, zwycięża koncepcja urządzenia parku im. Adama Mickiewicza na miarę XX wieku. Pojawiają się nowe nasadzenia, aleje spacerowe, ławeczki i lampy oświetleniowe  w stylu retro, fontanny, a później jeszcze tron Kazimierza Jagiellończyka i pomniki twórców Niepodległości Polski, a nieco dalej - poza parkiem - pomnik upamiętniający stara remizę strażacką OSP Rzgów.

    Dostęp do pieniędzy unijnych otwiera gminie drogę do inwestycji, o których nikomu się tu wcześniej nie śniło. Pierwsza jest Hala Sportowa GOSTiR im. Konrada Kobusa. Jej budowę zakończono przed końcem 2011 roku. Dofinansowanie budowy wyniosło około 5,5 miliona zł przy koszcie całości: 14,5 miliona zł. Uroczyste otwarcie obiektu odbyło się 23 marca 2012 roku.

    Hala posiada powierzchnię użytkową prawie 3 600 metrów kwadratowych. Dysponuje dużą arenę sportową z boiskami do piłki ręcznej, koszykówki i siatkówki wraz z trybunami dla 300 osób. Po przedzieleniu areny, istnieje możliwość realizacji jednoczesnych zajęć dla trzech grup. Po rozstawieniu demontowanej sceny, arena służy organizacji licznych imprez okolicznościowych.

     Dodatkowymi atrakcjami są: ścianka wspinaczkowa, siłownia, sala do squosha oraz dwie sale: gimnastyczna i druga do aerobiku. Wszystkie pomieszczenia posiadają funkcjonalne połączenia z szatniami wraz z zapleczem sanitarnym. Hala posiada siłownię, pokój trenerów i lekarski. W skład obiektu wchodzi także sala konferencyjna oraz zaplecze biurowe. 

    Cały budynek poprzez łącznik połączony jest z salą gimnastyczną Szkoły Podstawowej im. Jana Długosza. Obiekt jest przystosowany dla osób niepełnosprawnych. Posiada parkingi, pochylnie wjazdową do obiektu, windę dla niepełnosprawnych oraz toalety z prysznicami. Z czasem przybył „Orlik” – zespół wielofunkcyjnych boisk sportowych.

Przerwana kadencja Konrada Kobusa
    W obecnej dekadzie samorząd przeżył wstrząs. Po krótkiej i ciężkiej chorobie 27 marca 2016 r. zmarł Konrad Kobus (49 lat), burmistrz Rzgowa.  Funkcję burmistrza pełnił od 9 grudnia 2014 r. W II turze wyborów samorządowych zdobył 1523 głosy. W programie wyborczym akcentował, że kadencję zamierza poświęcić podniesieniu standardów życia mieszkańców: pragnął rozbudowy i podwojenia przepustowości oczyszczalni ścieków, budowy kanalizacji w Starowej Górze i Starej Gadce,  poprawy jakości dróg i budowy nowej siedziby Gminnego Ośrodka Kultury.

     Miał duże doświadczenie jako samorządowiec. Od 1 marca 2005 r. do 30 września 2007 r. pracował w Urzędzie Miejskim w Rzgowie na stanowisku inspektora w Referacie Gospodarki Komunalnej w Rzgowie. Poznał wtedy procedury samorządowe i problemy mieszkańców.  Najdłużej, bo od  1 października 2007 r. pracował jako dyrektor Gminnego Zakładu Wodociągów i Kanalizacji w Rzgowie. Z problemami  samorządowymi zapoznał się również w latach 2006-2010 jako radny Rady Powiatu Łódzkiego Wschodniego.

     Po jego śmierci, zgodnie z prawem, premier Beata Szydło powołała na funkcję burmistrza Wojciecha Skibińskiego, który miał ją sprawować do czasu rozstrzygnięcia wyborów samorządowych w gminie. W. Skibiński był wtedy dyrektorem GOSTiR i GOK – wtedy obie instytucje stanowiły całość organizacyjną. Pełniący funkcję burmistrza zachował ciągłość władzy i funkcjonowania gminy, choć miał ograniczone pole manewru w podejmowaniu strategicznych decyzji. W ciągu jego trzymiesięcznej kadencji budżet gminy został nagle zasilony niebagatelna kwotą 680 tysięcy złotych. Otóż, po ponad trzech latach zakończyło się postępowanie administracyjne w sprawie odszkodowania za nieruchomości przejęte pod budowę drogi ekspresowej S-8.

     Wybory wygrał wiceburmistrz Mateusz Kamiński. Kontynuował plany K. Kobusa: rozpocząć budowę kanalizacji na dużą skalę w Starowej Górze i Starej Gadce, zamierzał przeprowadzić prace nad studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego i zbudować nową siedzibę GOK.

Wielka inwestycja nad Nerem
   30 września 2019 r. burmistrz Mateusz Kamiński, Radosław Pełka  - przewodniczący Rady Miejskiej i Beata Jasiukiewicz - dyr. GZWiK otworzyli zmodernizowaną, powiększoną dwukrotnie oczyszczalnię ścieków. Kosztowała blisko 17 mln zł, z czego połowę otrzymaliśmy w ramach środków Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Łódzkiego na Lata 2014-2020.

   Burmistrz M. Kamiński powiedział przed przecięciem wstęgi, ze ta inwestycja łączy pokolenia. Jest kontynuacją społecznej inicjatywy budowy oczyszczalni ścieków, podjętej w latach 90. Uroczystość z udziałem radnych, sołtysów, pracowników Referatu Inwestycji Urzędu Miejskiego, projektantów i wykonawców odbyła się przed nowoczesną suszarnią osadów ściekowych.

   Zastosowano tu rozwiązania techniczne na miarę XXI wieku m. in. pompę ścieków odzyskującą energię ze ścieków. Suszarnia przypominająca ogromną szklarnię produkuje granulat nadający się świetnie jako nawóz do gospodarstw rolnych. Taka technologia jest wykorzystywana dopiero w trzech miejscach w województwie łódzkim. Rzgowska suszarnia – w odróżnieniu od pozostałych – nie emituje przykrego zapachu. Czuć tu ziemię orną dobrej klasy, a nie osad pochodzący z nieczystości.

   - Odzyskiwanie energii ze ścieków - podkreślił burmistrz Mateusz Kamiński – nie tylko służy ochronie wody w Nerze, ale również przyczynia się do zmniejszenia emisji dwutlenku węgla do atmosfery! Inwestycja zrealizowana została w bardzo krótkim okresie 15 miesięcy. Uzyskanie dofinansowania unijnego było możliwe dzięki uczestnictwu gminy Rzgów pracach stowarzyszenia Łódzki Obszar Metropolitalny. Znaczenie oczyszczalni ma charakter
ponadgminny – jej unowocześnienie i podwojenie możliwości oczyszczania wpływa na poprawienie czystości Stawów Stefańskiego – już w granicach Łodzi.


   Burmistrz Rzgowa podkreślił, że inwestycja przy ul. Stawowej jest krokiem w przyszłość. Zabezpiecza bowiem oczyszczanie ścieków przez kilkadziesiąt lat. Została skojarzona z budową kanalizacji w 23 ulicach w Starowej Górze i Starej Gadce, gdzie możliwość przyłączenia się do sieci zyskało docelowo około 1700 mieszkańców: 840 przyłączyło się do maja 2020 r. Pozostali mają czas do końca roku.

„Pałac kultury” i inne
   Ostatnią w stawce wielkich inwestycji obecnej dekady jest nowa siedziba Gminnego Ośrodka Kultury z Gminną Biblioteką Publiczną. Nowoczesny gmach, też z serii tych, które będą służyć gminie przynajmniej trzysta lat - był przedsięwzięciem absolutnie wyjątkowym. Stanął za pieniądze gminy (około 18 mln zł). Udało się uzyskać tylko nieduże dofinansowanie rządowe. Zanim budowla miała powstać, radni toczyli homeryckie boje o to, czy ma być większy czy mniejszy. Wyszedł z tego „pałac kultury”, jak go ochrzcili przynajmniej dziennikarze.

   Poza remontami ulic: Łódzkiej, Tuszyńskiej, instalowaniem oświetlenia ulicznego, kontynuacją budowy nowych odcinków wodociągów, ścieżek rowerowych, podciąganiem światłowodu, placów zabaw każdej miejscowości - samorząd poprawia nieprzerwanie jakość życia mieszkańców także na innych polach. Bliska ukończenia jest budowana od kilku lat świetlica wiejska w Starej Gadce, która nowoczesna bryłą i wielkością bardziej przypomina minidom kultury. Staraniem wiceburmistrz Małgorzaty Rózgi, udało się uzyskać dofinansowanie rządowe dla Kolorowego Przedszkola w Guzewie i pierwszego w gminie 19-miejscowego żłobka publicznego w budynku tegoż przedszkola.

   Trzydziestoletnia konsekwencja w przekształcaniu wiejskiej gminy w region przedsiębiorczości z potencjałem 1923 firm na 10 tysięcy 70 mieszkańców, stworzenie raju dla inwestorów - gigantów takiego formatu jak Ptak, Polros, Grot, Ovovita A. Kurasik, Gealan, TME, dla około 20 autosalonów sprzedaży i autoryzowanych stacji obsługi najbardziej znanych marek samochodowych, ogromnych przedsiębiorstw ogrodniczych  - pozwala odnosić samorządowi sukcesy, np. w rankingach gmin, a później miast (od 2006 roku). W notowania „Rzeczypospolitej” i „Forbes” znajdujemy się na samym początku „złotej listy” stu najlepiej rozwijających się oraz najbogatszych gmin miejsko-wiejskich.

Tekst i fot. Włodzimierz Kupisz
powrót