Znicze zapłonęły - Gmina Rzgów

Znicze zapłonęły

zdjęcie
W Miesiącu Pamięci Narodowej, Mateusz Kamiński, burmistrz Rzgowa z pracownikami magistratu zapalili znicze w miejscach upamiętniających śmierć  żołnierzy, a także patriotów.

Grób Nieznanego Żołnierza na cmentarzu parafialnym w Rzgowie kryje szczątki kilku kawalerzystów Armii Łódź, którzy najprawdopodobniej zginęli podczas bombardowania we wrześniu 1939 r.

- Chociaż grób  jest w całości odnowiony, to odnowiony z zachowaniem centralnego elementu z poprzedniej mogiły – głazu z orłem w koronie i Krzyżem Walecznych – powiedział burmistrz Mateusz Kamiński. - To zaś w takim połączeniu symbolizuje kontynuację pamięci pokoleń naszych mieszkańców o poległych Bohaterach. To bowiem nasi kombatanci, rówieśnicy pochowanych tu żołnierzy na przełomie wieków zdecydowali o postawieniu tego pamiątkowego głazu. Odnawiając grób, uszanowano ten gest pamięci.

Na cmentarzu w Starej Gadce pracownicy ratusza odwiedzili grób Ewy Widyk, łączniczki Armii Krajowej w Powstaniu Warszawskim.  Po wojnie była nauczycielką w liceum ogólnokształcącym, wspaniałym pedagogiem. Żyła w latach 1926-1983.

Znicz zapłonął dzisiaj na pomniku w lesie rzgowskim koło Babich. Niemcy podczas okupacji zamordowali 22 osoby z konspiracji, oskarżone o sabotaż oraz pocztowców, którzy życiem przepłacili przechwytywanie donosów, napisanych w czasie wojny do niemieckich władz okupacyjnych. Zbrodnia w lesie rzgowskim została odkryta przypadkiem w kwietniu 1945 r. Gdy zaraz po okupacji rozpoczęto ekshumacje, przez miejsce straceń przewinęły się tysiące osób, poszukujących szczątków zaginionych krewnych. Udało się rozpoznać szczątki 6 osób, w tym łódzkich pocztowców.

Śledztwo wykazało, że pośrednimi świadkami egzekucji było małżeństwo Łuczyńskich z Babich. O świcie, latem 1941 r. Zygmunt Łuczyński poszedł z żoną na grzyby. Las był otoczony przez żandarmerię niemiecką w czarnych mundurach. Małżonków zawrócono. Usłyszeli salwy karabinowe i pojedyncze strzały, które mogły sugerować dobijanie rannych.

Śledczy po wojnie ustalili, że do kopania mogiły wyznaczono najpierw miejscowych Polaków, ale przybyli wkrótce na miejsce żandarmi odesłali ich natychmiast do domów. Kopanie dołów dokończyli miejscowi Niemcy. Okręgowa Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w latach 1967-1979 udokumentowała zamordowanie 22 Polaków. Jednak lasy rzgowskie i tuszyńskie kryją szczątki znacznie większej liczby ofiar, głównie robotników żydowskich, którzy zmarli w efekcie niewolniczej pracy przy kopaniu torfu na opał.

Burmistrz z pracownikami zapalił znicz również przed pomnikiem w Guzewie. Został on odsłonięty we wrześniu  2019 r., upamiętnia ofiary II wojny światowej pochodzące z sołectwa Guzew-Babichy. To m. in. symboliczny pomnik podporucznika Teofila Jurka, strzelca z Guzewa, który zginął w kampanii wrześniowej 1939 r. broniąc linii Warty
Na tablicy na obelisku zostali wymienieni również: Stefan Jurek, Hilary Marek, Leon Ostojski i Stanisław Siotor. Symbolicznie, guzewski obelisk upamiętnia wszystkich z Guzewa i Babich, którzy zginęli lub zostali zamordowani bezimiennie w czasie II wojny światowej w latach 1939-1945.

O konieczności stworzenia miejsca pamięci w Guzewie przesądziła historia Teofila Jurka, nazwanego przez dziennikarzy „ostatnim żołnierzem Września 1939 r.” Ten przydomek wziął się stąd, że jego szczątki zostały odkryte w 2015 r. - 76 lat po stoczeniu wojny obronnej. Był żołnierzem 31. Pułku Strzelców Kaniowskich. 5 września 1939 r. znalazł się w oddziale, broniącym linii Warty w Mnichowie koło Sieradza. Okopał się nieopodal bunkra, który został trafiony pociskiem artyleryjskim i stał się grobem całej 14-osobowej załogi. Polewgły nieopodal 29-letni Teofil Jurek zginął od odłamka innego pocisku.

Jego szczątki zostały odkryte dzięki determinacji  poszukiwaczy pamiątek historii. Rodzina po 76 latach dowiedziała się o miejscu i okolicznościach śmierci jednego z trzech braci z Guzewa, poległych w czasie II wojny światowej. Po Teofilu Jurku nie zachowała się żadna fotografia. Został zidentyfikowany na podstawie tzw. nieśmiertelnika, aluminiowej blaszki z nazwiskiem oraz imieniem noszonym przez każdego żołnierza. Podczas ekshumacji 17 października 2015 r. znaleziono 91 łusek karabinowych. Żołnierz oddał więc wiele strzałów w obronie pobliskiej linii kolejowej.

Teofil Jurek został pochowany w kamiennej kwaterze w sieradzkim mauzoleum, kryjącym szczątki 162 żołnierzy poległych w walkach o miasto i pozycje nad Wartą.  ostał pośmiertnie awansowany do stopnia oficerskiego – podporucznika.

Włodzimierz Kupisz
Fot. Sylwester Binkowski
powrót